ogrodniczka

najważniejsze w ogrodzie są emocje

Są takie blogi ogrodnicze, które czytamy z ogromną przyjemnością. Wiąże się to oczywiście z pozytywnymi emocjami, które one [te blogi] w nas wzbudzają. Czasami mamy sentyment do człowieka, który je [te blogi] pisze. Bywa, że tematyka… niee, nie ma co ściemniać, że tematyka jest nas w stanie gdzieś zatrzymać. Wszak blogów ogrodniczych nie brak, a my z Daro czytamy tylko nieliczne. Ale nie o nas.

Dziś zapraszamy Was na wpis gościnny, który specjalnie dla Nas zrobiła nasza koleżanka Wera – autorka najzabawniejszego bloga o ogrodach, jaki znamy.

Wera – oddajemy Ci głos. 😀

„Spięci ogrodnicy są niczym kujony w szkole. Kujon jest zawsze doskonale przygotowany. Przed sprawdzianem z geografii umie wykuć wszystkie stolice i rzeki występujące na mapie Europy. Przed kartkówką z muzyki potrafi nauczyć się na pamięć wszystkich piosenek Bajmu. Ale czy w ten sam sposób można się przygotować do sprawdzianu z ogrodnictwa? Niektórzy próbują.

Na pewno znacie ten typ ogrodnika. Wszędzie go pełno. Cały internet jest obklejony jego wątpliwościami. Bardzo szczegółowymi wątpliwościami, które wyglądają mniej więcej tak:
Czy różaneczniki można sadzić w półcieniu? Jaki powinien być stosunek stanowiska cienistego do stanowiska słonecznego, jeśli chcemy uzyskać odpowiedni półcień? Czy 4:6 będzie ok? Czy stanowisko pod 10-letnią brzozą to jeszcze półcień, czy już cień? I wkleja sto zdjęć ukazujących szczegółowo to drzewo, zawiadamia gdzie ją kupił, kiedy i za ile. Na dowód załącza fakturę sprzed ośmiu lat, żebyście nie mieli wątpliwości i mogli mu sprawnie pomóc ocenić, czy półcień pod tą brzozą jest idealny dla jego nowego różanecznika.

Albo kupuje paczuszkę nasionek w lerła i z tego powodu stawia na nogi wszystkie grupy na fejsie.

Fejsbukowicze, pilna sprawa!!! Kupiłem dziś paczkę nasion rzeżuchy – załączam dokładne zdjęcia przodu opakowania, tyłu opakowania, środka opakowania i samych nasion – fot.1 rozsypane na kuchennym blacie (okno od wschodu), zrobione o godz. 11.34, fot.2 zdjęcie nasion w powiększeniu x16. Czy sądzicie, że powinienem wysiać je na gazę? Czytałem, że takie rozwiązanie ma wiele wad, więc jak to w końcu jest???? Jaka to powinna być gaza, jaka grubość i gdzie najlepiej ją kupić? Czy odcień bieli gazy ma wpływ na późniejsze korzystanie z rzeżuchy (smak kanapki)? Z góry dziękuję za wszystkie odpowiedzi!

I wtedy inni spięci ogrodnicy odpowiadają na takie posty zgodnie z całą wiedzą, którą posiedli poprzez czytanie komentarzy do wcześniejszych podobnych zapytań:

  • słyszałam, że jak gaza to tylko z tesko
  • koniecznie zlikwiduj ósme nasionko od lewej strony, gdzieś czytałam, że taka szara kropka może oznaczać podatność na fytoftorozę!!
  • zdjęcia rób wyłącznie przy oknach od strony południowej, te wschodnie mogą fałszować odcień nasion, a w przypadku rzeżuchy ich odcień jest niezwykle ważny (najlepsza godzina fotografowania nasion rzeżuchy to 52 minuty po wschodzie słońca)

Po otrzymaniu satysfakcjonujących odpowiedzi, spięty ogrodnik skrupulatnie zapisuje sobie te wszystkie mądre zalecenia – zasób jego ogrodniczej wiedzy poszerzył się po raz kolejny, Cieszy się, że jest coraz lepszy w dziedzinie ogrodnictwa. Tylko dlaczego jego ręce się trzęsą podczas wysiewania tych drobniutkich nasionek? Czy to dlatego, że jest aż tak bardzo szczęśliwym ogrodnikiem? A może chodzi o to, że jest za bardzo spięty?

Ciągle boi się, że popełni błąd. Że rozstaw nasion będzie nieodpowiedni, że nie wykiełkują, że nie sprawdzi się w roli wybornego ogrodnika. Że ta złowieszcza szara kropka zabije wszystkie plony. Że żonie nie będzie smakowała kanapka z jego nieidealną rzeżuchą.

I te wszystkie niepokojące myśli dręczą go na okrągło. Owszem, zdobywa kolejne dobre oceny za smaczne kanapki i to od całej rodziny, ale tylko on jeden wie, ile wysiłku go to kosztowało.

A ty jesteś spiętym ogrodnikiem?

Powyższe historyjki brzmią znajomo? Ich bohater jest niepokojąco podobny do ciebie? Oto kilka najbardziej charakterystycznych  aspektów spiętego ogrodnictwa – sprawdź, czy odnajdziesz w nich odbicie swojego stylu uprawiania ogrodu:

Zwlekanie

Spięty ogrodnik ma zbyt dużo wiedzy teoretycznej. Dużo za dużo. Najpierw czyta 500 arykułow na temat sadzenia irysów, za chwilę kolejne 500, które zaprzeczają tym poprzednim. I biedaczkowi głowa paruje od nadmiaru informacji i to sprzecznych. Sam nie potrafi odnaleźć w tym wszystkim złotego środka, bo brakuje mu tego co najważniejsze – doświadczenia.

Ale jak ma zdobyć doświadczenie, skoro przeczytał tysiące stron i nadal nie wie jak wykonać daną czynność poprawnie? Czyta dalej, wypytuje na fejsbukowych grupach, jednak odpowiedzi na jego pytania nie są jednogłośne. Jest coraz bardziej zagubiony, ale nie ustaje w poszukiwaniach. I przychodzi listopad i koniec problemów – teraz to już na pewno nie wsadzi wymarzonych kwiatów.

Brak spontaniczności

Nadmiar wiedzy dosłownie blokuje spiętego ogrodnika. Co się dzieje, gdy do głowy wpada mu pomysł, by skosić w piękny, sobotni poranek trawnik?Zamiast udać się do szopki po kosiarkę, analizuje czy stan trawnika jest stosowny. Czy nie ma na nim kropli rosy. Nie może być ani jednej kropelki, przecież na FB pisali, że nie wolno kosić mokrego trawnika. W dodatku jest za ciepło, a ostatni gość mai w ogrodzie mówił, że w upały trawnik powinien być dłuższy. I sam sobie nakłada bana na koszenie, mimo że naprawdę chciałby pospacerować z kosiarką.

Brak przyjemności

Wczesną wiosną obkupujemy się w kolorowe bratki oraz stokrotki i spieszymy ubarwiać swój ogród. Szczęśliwi i podekscytowani biegamy z łopatką. Wsadzamy we wszystkie ponure miejsca wesołe kwiatki, rozweselając tym cały ogród.
A co w tym czasie robi spięty ogrodnik? Odmawia sobie tej przyjemności. Przecież nie może ożywić tymi kwiatami smętnych zakątków, bo jest tam za mało światła – i tak umrą za kilka miesięcy. Z kolei w słonecznych miejscach gleba jest za ciężka, co sparaliżuje korzenie małej roślinki. Myśli rozczarowany – to nie dla mnie, nie mogę mieć bratków na rabatach.

Ogród niezwykle poprawny i estetyczny

Liliowce spiętego ogrodnika są przycinane w optymalny dzień roku, o odpowiedniej godzinie. Soczyste jabłuszka z jabłoni spadają wprost na puchową pierzynkę, nie obijając przy tym swej muśniętej słońcem skórki. Szafka jest wypełniona zapasem nawozów – do śliw, do paproci, do białych hortensji i żółto-czerwonych azalii oraz całym arsenałem miarek i wag.

Do ogrodu spiętego ogrodnika nie ma prawa wkraść się błąd. Ani żaden szkodnik. Ani żaden zbędny liść z drzewa sąsiada. Kwiaty są posadzone w doskonałych odległościach od siebie nawzajem, a kamienie ułożone równiutko jeden obok drugiego. Tak, ogród spiętego ogrodnika jest spięty na ostatni guzik.

Czy warto być spiętym ogrodnikiem?

Wiedza spiętego ogrodnika jest ogromna, jednak jest coś, co nie pozwala mu z niej skorzystać – brak umiejętności oceny. Zamiast zastanowić się nad losem swojego ogrodu i zdecydować co będzie dla niego najlepsze, zdaje się na internetowych znajomych z grupy ogrodniczej. Woli nie ryzykować, że się wygłupi, dlatego każde, nawet najdrobniejsze działanie jest poprzedzone setką opublikowanych pytań i wątpliwości oraz podparte kilkoma tomami fachowych wypowiedzi ekspertów.

Ogrodnictwo w jego wykonaniu jest podszyte strachem. Zamiast cieszyć się, że tulipany mają mnóstwo pąków, martwi się, czy aby na pewno będą biało-żółte. Gdy spaceruje po swoim ogrodzie z koleżanką, a ona nagle schyla się, by powąchać różę, spięty ogrodnik nie czuje satysfakcji, że w jego ogrodzie jest tyle wonnych kwiatów. Zamiast tego boi się, że skoro koleżanka jest już tak blisko ziemi, to dostrzeże tego mikrochwasta który wyrósł u stóp róży.

No i jak? Zakwalifikowałeś się do grona spiętych ogrodników? Jeśli tak, to czy jesteś dumny z tego wyniku, czy czujesz, że należałoby coś zmienić?

Chcesz mieć idealny ogród, w którym zawsze wszystko jest zrobione idealnie i na czas? Czy wolisz po prostu spędzać miło czas wśród zieleni? Może warto wyrwać się z tego schematu i pozwolić sobie na swobodę? Beztrosko cieszyć się ogrodem, zamiast starać się sprostać wygórowanym ambicjom? Pozwalać sobie na błędy i uczyć się na nich, zamiast ukrywać je skrupulatnie?

Jak przestać być spiętym ogrodnikiem?

Przede wszystkim zacznę od tego, że nie chodzi o to, żebyś przestał się uczyć. Wręcz przeciwnie! Tylko może czas się zastanowić nad tym, czy nie zmienić źródeł tej wiedzy. Zamiast przetrząsać internet, molestować użytkowników FB, napastować ekspertów pytaniami z kosmosu –
po prostu zrób to, czego się boisz.

Zasiej rzeżuchę. Wsadź irysy wtedy, kiedy masz okazję. Kup bratki i rozwesel nimi nawet najbardziej absurdalne miejsca jakie przyjdą ci do głowy. Ogród się nie zawali od kilku nietrafionych decyzji, za to może się okazać, że dowiesz się czegoś, czego nigdy byś się nie dowiedział z książki. Np. tego, że to w gruncie rzeczy obojętne kiedy liliowiec trafi do ogrodu. Że obojętne dla ciebie jest to, kiedy bratek uschnie – czy w lipcu, czy w październiku – może okaże się, że ważniejsze są emocje, które towarzyszyły ci podczas spontanicznego wiosennego ozdabiania ogrodu.

Zadbaj o to, by ogród przynosił ci radość, a nie jedynie udrękę. Zatroszcz się o to, by dobrze się czuć między żywopłotami z bukszpanów, a nie o to, by były przycięte jak nakazuje admin grupy na fejsie. Egzamin z ogrodnictwa zdasz wtedy, gdy będziesz dobrze się czuł w swoim ogrodzie, a nie wtedy gdy ekspert poklepie cię po plecach i da lajka.”

Jeżeli dobrnęliście aż tutaj, to znaczy że podobnie jak My, polubiliście Werę, i jej styl pisania. Mamy z Werą podobne spojrzenie na wiele tematów, więc będziemy się starć, by była regularnym gościem na naszym VbLOGu 😀 ale… ale dla wszystkich z Was, którzy mają niedosyt, koniecznie zajrzyjcie na blog Wery —-> o tutaj: www.werxwer.pl 😀 tam zapoznacie się z werowymi rozrywkowymi aspektami uprawiania ogrodu 😀

Oczywiście zapraszamy do dyskusji na poruszony przez Werę temat. Odnajdujecie w sobie pierwiastek opisywanego przez Werę idealnego ogrodnika? A może po prostu cieszycie się swoim ogrodem? Czekamy na wasze opinie.

Cezar&Daro

Autor: Cesar&Daro

Redaktorzy naczelni VLOGA miejskiOGRODNIK - popularyzacja ogrodnictwa od zawsze kojarzyła nam się z promowaniem konkretnego stylu życia, dlatego z pasją, tworzymy dla Was kanał na YouTube

4 myśli na temat “najważniejsze w ogrodzie są emocje”

  1. Super wpis 🙂 Uśmiałam się do rozpuku, choć się nie identyfikuję. A może właśnie dlatego 😀 Niepokoi mnie tylko skąd autorka tak dobrze zna temat…. 🙂
    Pozdrawiam. Jestem tu pierwszy raz, ale poczytam chętnie w wolnej chwili.

    Jankosia

  2. Należę do paru grup na Fb i czasem są podobne pytania 😀 Ale to głównie od osób, dla których przygoda z ogrodem to dopiero początek. Czasem naprawdę mnie bawią 😛
    I nie, nie jestem spiętym ogrodnikiem. Co wiosnę powtarzam sobie, że będę miała pięknie wypielony warzywnik i nigdy nie dochodzi to do skutku 😛 Odpuszczam, na rzecz położenia się na leżaczku i rozmyślaniu co, by tu jeszcze zmienić 😛

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *