Wera i Daro

ogrodowe koszmary od Leroy Merlin

Wyobraź sobie, że robisz anty-ogród pokazowy pod tytułem: „Jak nie popełnić błędów ogrodowych ostatnich lat i nie zrobić ogrodu grażynowo-januszowego w roku 2017?”. Robisz to dokładnie, przykładasz się, stosujesz wszystkie błędy. Później starannie je wskazujesz i opisujesz, robisz dużą tablicę informacyjną „To jest ANTY-ogród pokazowy” – a ktoś, zapewne osoby z konkurencji, bezczelnie kradnie ci wszystkie te opisy, znaczniki i tablicę, a zostawia tylko Twoje logo.

paskudna palisada z drewna, do której już brak mi słów
ANTY-ogród pokazowy Leroy Merlin na poznańskim rynku.

Ogrodowe koszmary od Leroy Merlin

Poznański Stary Rynek – to miejsce uczęszczane przez setki, pewnie nawet tysiące ludzi, więc miejsce idealne do edukacji społeczeństwa z zakresu wszelkiego, w tym z zakresu stylu i designu. Ponieważ, naród się już wybudował, wyremontował, i zdążył odpocząć od pierwszych kredytów, naturalnym krokiem w przód było, że zajmie się ogrodami, ogródkami, tarasami czy balkonami. Wysyp prasy, wzrastająca ilość blogerów oraz kolejne imprezy „zielone, ogrodnicze, gardeningowe, architektury krajobrazu” pokazujących jak jest dobrze a jak źle – wzrasta wprost proporcjonalnie do naszych potrzeb. Firmy ogrodnicze, również wyskakujące jak grzyby po deszczu, szukają wzorców, edukują się, jeżdżą po inspirację za granicę. Na przykład na mityczne „czilsa flołer szoł” i zachwycają się tam (nie wiem kogo jeszcze to zachwyca) ogrodami pokazowymi.

Ogrody pokazowe to taka właśnie kolejna dziedzina, której Polacy się uczą.  Mamy ostatnio wysyp takich „dzieł” na różnych ogrodowych iwentach, ale zdarza się – tak jak w Poznaniu, że mamy takie dzieło na rynku, w towarzystwie pięknych kamienic i starego ratusza miejskiego, a wszystko to po to, by jak największa ilość ludzi mogła owe dzieło podziwiać.

I z czym my tu mamy do czynienia? Tym razem dział ogrodowy jednego z marketów ogólno-budowalnych Leroy Merlin postanowił uczyć poprzez inwersję. Przygotował klasyczny anty-ogród pokazowy, ze wszystkimi cechami szczególnymi dla najgorszych, pozbawionych stylu i smaku ogrodów grażynowo-januszowych.

Mamy więc:

  • paskudny dobór materiału roślinnego, oczywisty i pogrupowany w najgorszym możliwym systemie – naprzemienność kolorów pęcherznicy, aż razi w oczy, w dodatku bez zachowania podstawowej wiedzy z zakresu ogrodnictwa – np. różanecznikom towarzyszyła lawenda. Nawet laik wie, że różanecznik lubi „kwaśno i ciemno”, a lawenda „zasadowo i słonecznie”;
  • obrzydliwe palisady z drewna wydzielające rabaty, o których już nawet nie mam siły pisać, zajrzyjcie do Wery na werxwer.pl – tam pisałem o tym w poście gościnnym „o ogrodowych brzydactwach, które powinny zniknąć”;
  • coś, co ma być ogrodem na dachu – celowo wykonany źle, bez polotu i z roślin szczególnie się do tego nie nadających, by każdy odwiedzający dokładnie wiedział czego nie robić;
  • podział na 3 strefy, nie oddzielone niczym, zgrupowane totalnie bez sensu, zestawione ze sobą bez jakiegokolwiek uzasadnienia, tworzące jeden, nie dający się zaakceptować placek. Wyglądało to niestety jak jedzenie z instagrama czy facebooka u osób, które uległy modzie na food porn, ale nie bardzo wiedzą jak je prezentować. W efekcie wszystko wygląda, jakby już było raz zjedzone – tutaj identycznie;
  • zastosowanie materiałów najtańszych, którym celowo nie nadano jakichkolwiek cech szczególnych (nie pomalowano ich, nie ozdobiono) to kolory i indywidualizm wyróżniają współczesne eleganckie i modne ogrody, tutaj świadomie tego nie zrobiono;

Tak, mogę napisać, że Leroy Merlin postarało się, by każdy kto zajdzie na poznański rynek, nauczył się, jak ogrodów już nie robić. Wykonali naprawdę brzydki ogród, w którym wszystkie elementy: podział na strefy, dobór roślin, zastosowane materiały, pomysł i wykonanie – czyli naprawdę wszystkie elementy są złe. Idealny przykład paskudnego i pozbawionego stylu ogrodu. Co się zatem nie udało?

Wyobraź sobie, że robisz anty-ogród pokazowy. Robisz to dokładnie, przykładasz się, stosujesz wszystkie błędy. Później starannie je wskazujesz i opisujesz, robisz dużą tablicę informacyjną „To jest ANTY-ogród pokazowy” – a ktoś, zapewne osoby z konkurencji, bezczelnie kradnie ci wszystkie te opisy, znaczniki i tablicę, a zostawia tylko Twoje logo.

Wtedy niestety może nie udać się wszystko, gdyż wszyscy ludzie, którzy mieli się nauczyć jak nie robić takich błędów, patrzą na Twoje dzieło ze zdziwieniem. Dziwią się, tak jak ja się zdziwiłem. Jak ktokolwiek mógł zrobić coś tak brzydkiego, nieprzemyślanego, pozbawionego estetyki i dobrego smaku i oznaczyć to w kilku miejscach swoim logo, a zapomniał opisu i znaczników, że jest to anty-ogród pokazowy?

Cezar

zdjęcia dokumentujące owe dzieło:

„Podział na strefy” – Anty-ogród pokazowy Leroy Merlin na poznańskim rynku
Strefa „kamieni włażących na trawnik”
Strefa „piach i trawa dobra zabawa”
Koszmar ogrodnika: „piach, biała marianna, wyłażąca szmata”
Ogród na dachu? zielony dach? Surfiniowy koszmar, wkomponowany w dach drewnianej budki.
W każdym źle zrobionym ogrodzie, musi być miejsce dla różowej wierzby
Wera i Daro
Wera i Daro w trakcie blogerskiej pracy – dzięki Nim jakoś przetrwałem

I co Wy na to??? Nie ukrywam, że ciekawią mnie Wasze opinie. Piszcie śmiało 😀

Autor: Cesar&Daro

Redaktorzy naczelni VLOGA miejskiOGRODNIK - popularyzacja ogrodnictwa od zawsze kojarzyła nam się z promowaniem konkretnego stylu życia, dlatego z pasją, tworzymy dla Was kanał na YouTube

5 myśli na temat “ogrodowe koszmary od Leroy Merlin”

  1. Co ja na to? Nic. Taki poziom ogrodu „pokazowego”, jakie społeczeństwo. Wszystko zeszło na psy i to, czy taki „pokazowy” jeden więcej, czy mniej, nie ważne. „Ludzie to lubią, ludzie to kupią, byle…”
    Ja na to przede wszystkim to, że to mój Poznań, moje ukochane miasto i tak mi oszpecili miejsce, gdzie kiedyś, dawno temu, we wcale nie takich złych czasach, w tym pięknym Ratuszu brałam ślub.

    1. Przerażające jest to właśnie, że NIKT nie zwrócił uwagi, na to że ten „pokazowy ogród” jest zły. I to zły wielowymiarowo. Zły, bo zabrakło na niego pomysłu. Zły, bo zabrakło wyobraźni jak powinien wyglądać ogród pokazowy. Zły, bo wykonano go niestarannie, niechlujnie i tandetnie. :-/

  2. To nie ogród, tylko plenerowa wystawka oferty marketu budowlanego i chyba tak powinna zostać nazwana. W tym ogrodzie rośliny to dodatek do oferty tanich desek tarasowych, promocji na palisadę, surfinie w wielopakach i oferty leżaków, uzupełniających plażowe „apartamenty” wygradzane z parawanów.
    A właśnie, gdzie tu są parawany? Czyżby już wszyscy je mieli?

    1. pięknie to nazwałaś. plenerowa wystawka oferty marketu budowlanego. chociaż taka, też można było sensownie zaaranżować. 😉 naszym zdaniem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *