wstydliwy koniec miesiąca dumy

Organizacja Gali Finałowej czegokolwiek wymaga wielu przygotowań, tak od organizatorów jak i uczestników, jurorów, prowadzących a nawet od widzów. Kiedy wydarzenie okazuje się sukcesem, ojcowie rozmnażają się niczym grzyby po deszczu, kiedy jednak okazuje się totalną klapą… wszyscy to znamy: „Sukces ma wielu ojców, porażka zawsze jest sierotą”. Po ostatniej Gali Finałowej Mister Gay Poland pozostał tylko wstyd, i bardzo dobrze. Bo jest się czego wstydzić, ale TEN WSTYD powinien być nasz powszechny. 

Jesteśmy parą dość dziwną, bo nie wstydzimy się tego jacy jesteśmy, ale bywa że wstydzimy się tego co zrobiliśmy… powiedzieliśmy. Jesteśmy szczerzy i bezpośredni. Ostatnio Cezar wypalił z czymś, za co się bardzo wstydził. Język zadziałał szybciej, niż głowa była w stanie przetworzyć. Nie polecamy! Zło w czystej postaci. Ale miarą sukcesu i otwartości, miarą szczerości – niech będzie to, że teraz i Wy o tym wiecie. Tak, wiecie i jest mu bardzo wstyd!

Wstyd, że ocenił występ pewnej artystki przez pryzmat wieku tej osoby! Nie jej kreację, talent czy sam performance! Nie! Nie była to krytyka konstruktywna, wnosząca cokolwiek! Nie – po prostu – wiek i wygląd!!! Shame on! Tak! słusznie bardzo się zawstydził.

Niedawno obchodziliśmy miesiąc dumy! Wstyd jest jej przeciwieństwem, i być może by zachować równowagę – przydałby się środowisku LGBTQ w Polsce – Miesiąc Wstydu! Wstydu powszechnego. Wstydu, który pozwala Nam się oczyścić, uwolnić od nienawiści i wewnętrznych upiorów. Może czas najwyższy się uwolnić i nie nienawidzić siebie, ani innych.

A wstydzić się jest czego! I wiecie co, nie wstydźmy się wstydzić głośno! Wstydźmy się zatem razem! Chociażby tego, że ego jednostek doprowadza do sytuacji, w której zamiast jedności mamy małe gejowskie wojny plemienne. Wstydźmy się klubów, które przyjmują Nas w brudzie i smrodzie, uważając, że tak jest OK – skoro i tak płacimy. Wstydźmy się źle zorganizowanych gal i innych eventów, za które sami płacimy, kupując bilety wstępu. Wstydźmy się fałszujących celebrytek, które nie mogąc zrobić kariery gdzie indziej, robią szumne objazdówki po gej-klubach – witane i traktowane niczym najlepsze gwiazdy. Wstydźmy się jurorów, którzy mają swoje zdanie, ale umieją je wyrazić tylko w zakulisowych rozmowach lub prywatnych czatach, bo dla dobra wszystkich pozostają z uśmiechem do końca, legitymizując coś, z czym się nie zgadzają. Wstydźmy się przekupnych organizatorów czegokolwiek w tym kraju, dla których uczciwość i dobra zabawa – zdecydowanie nie idą w parze, bo najważniejsze są partykularne interesy i złotówki, jeszcze więcej złotówek. Wstydźmy się uczestników konkursów, którzy nie wierzą w siebie, więc kupują sobie „głos ludu” w internetowych pakietach lajkowych. Wstydźmy się komentarzy, pod zdjęciem nowo wybranego Mr. Gay Poland 2017, w których zamiast życzyć Kacprowi powodzenia, i wspierać go by zrobił jak najwięcej dla społeczności LGBTQ, można znaleźć wiele komentarzy które, obrażają go, poniżają i kwestionują jego tytuł. Wstydźmy się, tego że nie potrzebujemy homofobicznego wroga na zewnątrz, bo niszczymy, obrażamy i poniżamy się sami – i robimy to koncertowo. Wstydźmy się głupich prowokacji i debilnych akcji, które mają pokazać nas, jako ofiary homofobii, a kiedy naprawdę coś się dzieje, okazuje się że występujące w każdej śniadaniówce organizacje pozarządowe, nie są w stanie podać podstaw prawnych, i udzielić prawnej pomocy ofiarom. Wstydźmy się dyskryminacji wewnątrz środowiska, słów „ciota”, „pedał”, „przegiętus”. Wstydźmy się marginalizacji osób transpłciowych, „kolorowych ptaków”, drag queen – chowania ich po szafach, jako niegodnych reprezentowania Nas „NORMALNYCH GEJÓW”. Shame on us!

Wstydźmy się po coś. Wstydźmy się odważnie i sensownie. Niech ten wstyd będzie kreatywny, niech pozwoli nam mieć mniej wstydu jutro. Nie wiemy, jak inni, ale my lubimy mieć świadomość, że dziś jest lepsze od wczoraj, że dziś zrobiliśmy coś lepiej niż wczoraj, że uczymy się i wyciągamy wnioski. Dlatego, kiedy trzeba, to się wstydzimy. Wstyd uwalnia nas od naszych błędów, i pozwala nie popełniać ich ponownie.

Ostatni weekend spędziliśmy z przyjaciółmi i znajomymi. W gronie serdecznym i bardzo wesołym. Można powiedzieć, że wszyscy tam byli gejami, jeśli przyjąć definicję słowa GAY [pierwotnie z ang. beztroski, szczęśliwy, wesoły, skłonny do żartów, barwny, kolorowy.] i wszyscy się tym szczyciliśmy, byliśmy dumni. Nie baliśmy się Poznania i poznaniaków. Spędziliśmy weekend pełen zabawy, ale co ważniejsze weekend, który się chce powtórzyć. Weekend w trakcie którego można było powiedzieć wszystko. I wszystko zostało powiedziane. Organizacja Gali Finałowej czegokolwiek wymaga wielu przygotowań, tak od organizatorów jak i uczestników, jurorów, prowadzących a nawet od widzów. Kiedy wydarzenie okazuje się sukcesem, ojcowie rozmnażają się niczym grzyby po deszczu, kiedy jednak okazuje się totalną klapą… wszyscy to znamy: „Sukces ma wielu ojców, porażka zawsze jest sierotą”. Po ostatniej Gali Finałowej Mister Gay Poland pozostał tylko wstyd, i bardzo dobrze. Bo jest się czego wstydzić, ale TEN WSTYD powinien być nasz powszechny. Bo przez tak źle zorganizowane eventy, przez legitymizowanie ich naszym udziałem, przez zawiść, zazdrość i wykluczenie, przez hejt i wzajemne obrażanie, przez prowokacje i inne akcje – trudno być Dumnym Gejem! Dlatego przed kolejnym Miesiącem Dumy, zorganizujmy Miesiąc Wstydu, tak dla równowagi.

Brysie :* :*

PS. Za miniony weekend bardzo dziękujemy: Werze i FCE (bo są najlepszymi gejami ever – lov ya gurls), Karolowi (@kreatywnymężczyzna) wraz z przyszłym mężem, Patrykowi i Matthew, Igiemu, Ani, Arturowi i wszystkim z którymi się dobrze bawiliśmy w Klubie HAH w Poznaniu. :* :*

3 myśli na temat “wstydliwy koniec miesiąca dumy”

  1. Ale napisać konkretnie dlaczego po gali został wstyd, to już nie ma odwagi? A krytykujecie jurorów, którzy za kulisami mówią co innego. Jesteście w sumie tacy sami. Szczegóły tego DLACZEGO po gali został wstyd – też tylko za kulisami…bloga.

    PS. Sprzedajecie intymność na insta. Nie, nie chodzi o gołą dupę. Pocałunek bywa stokroć bardziej intymny od wystawionego odbytu.

    1. Primo, radzimy przeczytać tekst jeszcze raz, spokojnie i bez emocji o jurorach – bo nie jest to tekst o gali, tylko przy okazji gali, tekst o Nas! O gejach i naszym środowisku. Skłóconym, zepsutym, nietolerancyjnym wewnątrz.
      Secundo – napisaliśmy co naszym zdaniem jest powodem do wstydu, i gala… choć w naszej opinii niedorobiona – była najmniejszym z powodów do wstydu.
      Tertio – co ma do tego nasza intymność na insta?

      1. Intymność była w postscriptum, bo na insta nie mam konta.

        A wracając do gali – nadal nie wiadomo o co chodzi. Ten wątek to coś w rodzaju „wiem, ale nie powiem”. Typowe – za przeproszeniem – ciotowskie zagrywki.

        Czy chodzi o to, że Mister Gay 2017 jest przeciętnej urody i został przez swego kochasia wciśnięty na podium? Jeśli tak, to nie jest to wstyd, a makabreska.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *