nawożenie jesienne

prosty sposób na jesienne nawożenie roślin, w tym trawnika

Co powinien zrobić człowiek taki jak ty, gdy chce nakarmić swoich zielonych przyjaciół zamieszkujących ogród? Proponuję zacząć od przeczytania tego nieskomplikowanego poradnika, który pozwoli ci zaoszczędzić grube miliony zł.

Lato się skończyło i niesie to za sobą pewne konsekwencje. Pierwsza, najważniejsza i najbardziej przez wszystkich wyczekiwana (konsekwencja może być przecież wyczekiwana)- odzyskałam iq 365 i chęci do życia, gdyż jak już mówiłam wam nie raz i nie dwa, w temperaturze >20 stopni mój mózg się rozpływa. Druga sprawa, być może nie aż tak ważna dla wszechświata, ale również warta uwagi – czas na jesienne nawożenie roślin!! I to już, natychmiast, bo zaraz będzie za późno.

Być może myślisz, że to nie jest prosta sprawa. Przecież masz w swoim ogrodzie co najmniej 30 gatunków roślin, co oznacza, że to 30 różnych oczekiwań i pragnień i być może nawet wywnioskowałeś, biedaczku, że to oznacza, że potrzebujesz trzydziestu różnych nawozów idealnie dopasowanych do każdej rośliny indywidualnie.

I teraz czujesz się onieśmielony albo nawet zestresowany, gdyż nie znasz się na ogrodzie i boisz się że wszystko zepsujesz.

Dlatego pędzisz do najbliższego lerła i wrzucasz do koszyka jesienny nawóz dla iglaka, jesienny nawóz dla róży, jesienny nawóz dla bonzaja, jesienny nawóz dla azalii i jeszcze 26 innych nawozów. Każdy waży jeden kilogram i każdy kosztuje milion złotych. No ale przynajmniej się nie pomylisz – masz przecież na obrazku pokazaną roślinę dokładnie taką jaką masz obok domu, czyli wszystko się zgadza, zero możliwości popełnienia błędu. 30 roślin, 30 nawozów, to się nie może nie udać.

Wracasz do domu, układasz nawozy na podłodze i rozpoczynasz skomplikowane obliczenia. Skoro masz jednego iglaka, a na opakowaniu specjalistycznego nawozu dla iglaków jest napisane, że wystarcza na 25 sztuk, to przecież jesteś zaopatrzony na 25 lat.

Na nawozie dla rododendronów jest napisane, że wystarcza na 33 metry kwadratowe powierzchni. Ale ile m^2 zajmuje twój rodo? Łapiesz za miarę i idziesz zmierzyć. Nie jest to takie hop siup, gdyż niestety rodo nie chce rosnąć w kształcie sześcianu, tylko tworzy obłą bryłę o nieokreślonym kształcie. No ale nie poddajesz się, robisz na ziemi rzut z góry i starasz się za pomocą linijki, ekierki, cyrkla oraz krzywików to przerysować na kartkę w odpowiedniej skali. Wklepujesz w gogle „geometria – jak wyliczyć pole powierzchni nieregularnego owalu” i otrzymujesz odpowiedź. Wychodzi ci 1,645 m^2 i teraz to już z górki, wystarczy z proporcji obliczyć ile to procent twojego kilogramowego opakowania. I tyle sypiesz i masz nakarmionego rododendrona, co wynagradza ci cały ten kilkugodzinny trud.

Zaraz sobie uświadamiasz, że jeszcze tylko 28 skomplikowanych działań matematycznych i jesienne nawożenie z głowy.

Ale chyba można prościej?

Jeśli nie jesteś matematycznym orłem, jeśli masz lepsze rzeczy do robienia niż liczenie albo jeśli nie chcesz trzymać 30 różnych opakowań nawozów przez 25 lat, to mam dla ciebie ciekawą alternatywę dla nawozów dedykowanych konkretnym roślinom.

Udaj się do sklepu dla rolników, nawet nie musisz być rolnikiem, serio, nie sprawdzają tego. A jeśli będziesz miał pecha i akurat ktoś spojrzy na ciebie podejrzliwie i będzie ci głupio, po prostu pożycz pasata od kolegi i wtedy nikt nie będzie miał wątpliwości, czy taki sklep to odpowiednie miejsce dla ciebie. Ja tak robię i polecam.

Więc siedzisz już w pasacie, podjeżdżasz pod rolniczy sklep i wchodzisz do środka. Możesz się zdziwić, bo to nie wygląda jak lerła. Nie masz do wyboru miliona kolorowych opakowań. No ale to sam zobaczysz, nie będę psuła ci niespodzianki.

I teraz musisz się odezwać. Prosisz o nawóz z dużą zawartością potasu i fosforu, ale bez azotu. Możesz też powiedzieć PEKA, to taki szyfr branżowy. Bierzesz wór 50 kg na plecy, wrzucasz do bagażnika pasata i odjeżdżasz w kierunku swojego ogrodu.

I co z tego masz?

Oszczędność pieniędzy – takie nawozy można kupić nawet za złotówkę za kilogram. W markecie musisz zapłacić 10-20 zł na kg.

Oszczędność miejsca – nie musisz przechowywać wielu opakowań przez wiele lat.

Oszczędność czasu – nie tracisz go na kombinowanie i obliczenia, ani w ogóle na myślenie, bo tutaj wszystko jest proste i daję ci to na tacy.

Czy moje rośliny nie będą do mnie miały pretensji, że traktuję je jak rolnik kukurydzę oraz marchewkę?

Nie, ponieważ roślinom jest wszystko jedno, czy fosfor i potas pochodzą z błyszczącego kartonika, czy z wielkiego foliowego wora.

Twoje rośliny potrzebują azotu, fosforu i potasu. Azot podajesz im wiosną, a fosfor i potas jesienią. Nie warto przepłacać za nawozy, bo serio nie ma z tego żadnych korzyści. Te drogie nawozy z centrum ogrodniczego, mają przecież takie same pierwiastki jak te tańsze.

To czym się różnią?

Dodatkami. Ten mały nawóz do hortensji może mieć jakąś śladową ilość magnezu, nawóz do trawnika może mieć trochę żelaza. Ale tak naprawdę to wszystko jedno, bo i tak liczy się fosfor i potas.

Te śladowe ilości innych składników pokarmowych nie odgrywają zbyt dużej roli w życiu twojego perukowca oraz hortensji, ale i tak wam pokażę coś fajnego w tym temacie.

Ulubiona lista

Moja ulubiona lista to wcale nie lista tysiąca odcieni różu. Najbardziej ze wszystkich list świata lubię listę składników pokarmowych. Pod tym linkiem macie szczegółową rozpiskę jak na rośliny wpływa żelazo, jak cynk i jakie są objawy niedoborów. Jeśli zauważycie któryś z objawów, można zareagować, podając niewielką ilość konkretnego składnika. Ale takie niedobory zdarzają się naprawdę rzadko, dlatego w codziennym życiu nie warto zawracać sobie nimi głowy. Zawracaj sobie głowę tylko azotem, fosforem i potasem.

No to masz co najmniej 25 kg do rozdysponowania

Jak tego dokonać? Czy worek 25-50 kg to nie za dużo?  25 kg to dobra ilość nawozu dla średniego ogrodu ok. 700-1000 m^2. Jeśli masz 50 kg, to w sam raz na dwa lata, ale możesz też się podzielić na pół z sąsiadem.

A teraz szczegółowa, superprofesjonalna, poparta wieloma latami werowych badań, odlotowa jak 150 – rozpiska z dawkowaniem nawozu, oto ona!!

  • duży krzak (>2 m^3) – dwie garści nawozu
  • średni krzak (1-2 m^3) – jedna garść nawozu
  • mały krzak & kwiat (<1 m^3) – mniej niż garść
  • trawnik – ok. 2 kg na 100 m^2

Nawóz należy rozsypać równomiernie pod rośliną, a nie rzucić wszystko na jedną kupę, ponieważ wszystkie korzenie wokół rośliny muszą mieć łatwy dostęp do niego, a nie tylko jeden korzeń, który znajdowałby się akurat bezpośrednio pod taką kupką.

Zresztą taki korzeń pod kupką mógłby się po prostu spalić, więc nie polecam.

I jeszcze jeden wątek – te składniki wcale nie muszą pochodzić z nawozów sztucznych, mogą być stopro naturalne, ale to już temat na osobny post. Zaczęłam od sztucznych, bo są łatwe w obsłudze i sama ich używam. No i też trochę dlatego, że teraz nie pora na myślenie o innym nawożeniu (nie sztucznym), bo jeśli chcecie w ten sposób nawozić, to musielibyście wsadzić ten żywokost już wiosną.

A tak wygląda wera podczas jesiennego nawożenia (tu akurat żelazo w płynie)

 

Kupcie ładne wiadro, stylową konewkę oraz różowe wdzianko & rękawiczki w kwiaty i do roboty, bo was zima zastanie.

wiadra w dłoń i czas zaserwować jesienną potrawę swoim roślinom!

 

 

 

 

 

 

Autor: wera

redaktorka naczelna BLOGA miejskiOGRODNIK - moja przygoda z ogrodnictwem odbywa się na wielu płaszczyznach, jedną z nich, jest dzielenie się z Wami moimi ogrodniczymi historiami

2 myśli na temat “prosty sposób na jesienne nawożenie roślin, w tym trawnika”

  1. Świetnie napisane, w sobotę skoro świt udaję się w kierunku sklepu ogrodniczego (najlepszego w mieście, ale jednak ogrodniczego) i będę się domagała PeKa. Pozdrowienia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *