Poznański targ roślinny

Poznański targ roślinny, czyli jak zostać hipsterem

Okazuje się, że wystarczy wybierać odpowiednie miejsca i próbować wtopić się w tłum, czyli nie wyróżniać się zwykłymi czarnymi dżinsami, czarnymi botkami oraz czarnym płaszczem. Ja akurat się wyróżniałam, ale następnym razem nie popełnię tego błędu.

Nie wiem, czy pamiętacie, ale gdy byliśmy w warszawie przy okazji zeteżetów, to poszliśmy do hali koszyki, gdyż słyszeliśmy, że gromadzą się tam hipsterzy i chcieliśmy ich pooglądać. Mieliśmy też trochę nadziei, że ich hipsterskość nam się udzieli i przez to sami będziemy fajniejsi. Niestety nic takiego się nie wydarzyło i dalej jest jak jest, czyli sami wiecie, że poziom hipsterskości załogi MO to coś koło zera. Nieco ratuje nas warkoczyk cezara, ale to nadal za mało.

hala koszyki

No i okazało się, że niestety to jest ogromna ściema, bo w hali koszyki gromadzą się najzwyczajniejsi ludzie świata, nudniejsi nawet niż hortensja w towarzystwie jeżówki. Nie tylko nie zobaczyliśmy tam żadnego hipstera, ale nie zobaczyliśmy też w ogóle nikogo ładnego, tzn. dopóki nie weszliśmy do windy z lustrem, to trochę uratowało sytuację.

I do czego zmierzam?

Że zmarnowałam pieniądze na bilet tramwajowy, czyli trzy złote, bo nie warto tam było jechać, tym bardziej, że okazało się, że mekka hipsterów jest w zupełnie innym miejscu, miejscu które nazywa się europa.

Poznański targ nocny

To takie miejsce, w które wybierałam się wielokrotnie. Docierały do mnie informacje, że być może jest to miejsce mi przeznaczone, w którym się odnajdę, które mi się spodoba i w którym zrobię fotkę na insta, która zbierze rekordową ilość serc, czyli tysiąc. Ale aga, której nie znacie, powiedziała, że tam była i że mam nie iść, więc nie poszłam.

Poznański targ roślinny

Przeznaczenie mnie jednak nie ominęło. Zaczęło do mnie docierać info o nowym wydarzeniu. Na początku te wieści ignorowałam, jednak z czasem było ich coraz więcej. Powiedziałam – no dobra, dajcie mi już w końcu spokój, pójdę tam.

I już w chwili, gdy umieściłam pierwszą stopę (czyli lewą) w tym budynku i spojrzałam w prawo, wiedziałam, że było warto przemierzyć piechotą 1,5 km.

Poznański targ roślinny

 

Miejscówka idealna serio. Totalnie #instafriendly, aga jak mogłaś mi to odradzać??

 

Poznański targ roślinny

Teraz wam powiem, co czyni je takim totalnie #instafriendly, gdybyście też chcieli takie hipsterskie miejsce stworzyć:

  • lokalizacja – stara rudera, koniecznie niewyremontowana, może być jeszcze dodatkowo przez was zdewastowana
  • widoczne stare cegły, stare tablice, stare pociągi (od biedy mogą być też nowe), stare tory, stare włączniki światła, rury, kable itp.
  • ślady po nieudolnych naprawach muszą być widoczne, a najlepiej szczególnie wyeksponowane
  • na podłodze rozłóżcie dywany z prlu, a na nich poustawiajcie meble również z tamtych czasów, koniecznie każdy z innej parafii
  • jeśli chcecie zbudować coś nowego, zróbcie to również z rzeczy z odzysku oraz z płyt pilśniowych
  • jak już macie zbudowane, to ozdóbcie to najbardziej bez sensu jak się da – najlepiej pozbierajcie różne graty ze strychu, z szopki, z basenu i z ogrodu i porozstawiajcie po kątach oraz przywieście na ścianach
  • do tego należy dołożyć kilka dizajnerskich gadżetów wykonanych przez znajomych hipsterów
  • i sukces murowany

 

Poznański targ roślinny

Teraz musicie wymyślić odpowiednie wydarzenie, które przyciągnie odpowiednich ludzi. Na szczęście rośliny, to ostatnio temat na topie, dzięki czemu doszło do takiej sytuacji, że blogerzy ogrodniczy mogli się spotkać w jednym miejscu z hipsterami.

O, tu macie jednego z nich, to kamil, który ma nietypowe hobby, ale to dobrze, bo pasuje do klimatu.

uprawa hydroponiczna

Nietypowe hobby to dobre hobby. W tym wypadku jest to uprawa hydroponiczna, o której możecie się dowiedzieć więcej z bloga kamila.

Ale spoko, jeśli chcecie się tu odnaleźć, wasze hobby nie musi być tak kosmiczne, gdyż może być kosmiczne jeszcze bardziej, np. może to być też wiercenie otworów w kawałkach drewna.

 

Adam poszukuje starych gratów, rozbiera je, składa na nowo i tak oto powstają nietypowe wazony (?) oraz lampy (?), ale to raczej niejednoznaczne i umowne nazwy, bo jakbyście to normalnie zobaczyli na własne oczy i nikt by wam nie powiedział, to nie wiedzielibyście co to.

No ale przecież nie musicie wiedzieć, serio, im bardziej chce wam się zapytać WTF, tym bardziej jest to odpowiedni przedmiot dla hipstera, dlatego jeśli pretendujecie do do bycia taką osobą, powinniście się nastawić na zbieranie takich gadżetów, tak samo jak na gromadzenie starych dywanów i układanie ich warstwowo na swojej podłodze.

Tylko tego nie gromadźcie, czyli lasów w słoiku. To już jest przeżytek, coś co jest wyeksploatowane i coś, co już mają normalni ludzie, a wręcz coś, czego już się pozbywają normalni ludzie.

las w słoiku

Co prawda takie lasy robi się bardzo przyjemnie, ale nie wypada już ich trzymać w domu, najlepiej po zrobieniu podarować je jakiemuś niehipsterowi lub sprzedać. O, na przykład właśnie na takim targu. Sprzedawanie polecam, ale kupowania nie.

Ale żeby się polansować w takim środowisku, wcale nie musicie nic sprzedawać ani kupować. Możecie też coś rozdawać jak bożka z zielonej bombonierki i madzia z pracowni w dolinie (madzia nie załapała się na foto).

wymiana roślin

 

W ogóle to na tym targu było zaskakująco dużo blogerów. Wszyscy wyczuli, że to miejsce dla nas.

Ale prawda jest taka, że akurat blogerzy przychodzą tu w innej sprawie. Nie sprzedawać, nie kupować, nie rozdawać (tzn. bożka i madzia tak), tylko robić fotki na insta.

I teraz musicie jakoś pobudzić swoje mózgi do działania, jakoś dodatkowo je postymulować, zanim przeczytacie ten post dalej, bo to będzie trudne do ogarnięcia.

Postymulowane? To teraz się szykujcie

Otóż niektórzy wystawcy urządzali sapankę, że ktoś robi fotki przedmiotom przez nich sprzedawanym. Ale serio to teraz mówię.

Jak to możliwe? Przecież wiadomo, że większość ludzi przychodzi tam tylko po to, żeby odpicować sobie profil na insta (np. ja), a tu nagle taki ban. W takim miejscu, jakby stworzonym wyłącznie pod insta, ktoś zabrania nam być #instagirlem oraz #instabojem. Wera nie może być werą, cez nie może być cezem, a daro darowizną. A przedmioty takich osób nie mogą liczyć na darmową promocję. Nikt nie odnosi korzyści, a wszyscy tracą, np. ja tracę wesoły nastrój i uśmiech na twarzy.

 

Poznański targ roślinny

Smutna sprawa, ale autorzy sapanki może w końcu się połapią w temacie instalajfu, tzn. mają czas do maja, gdyż

W maju kolejna zabawa

I my też tam będziemy, może nawet bardziej niż teraz, bo może nawet ze swoim stoiskiem? Jeśli się uda, to wtedy już na bank zostaniemy hipsterami, już teraz wpisuję sobie w kalendarz mój, cezara i darka na maj 2018 tę ważną misję – zostać hipsterem.

Poznański targ roślinny na pewno nam w tym pomoże i wam też może pomóc, jeśli zafolołujecie ich na insta – @poznanskitargroslinny

 

 

Autor: wera

redaktorka naczelna BLOGA miejskiOGRODNIK - moja przygoda z ogrodnictwem odbywa się na wielu płaszczyznach, jedną z nich, jest dzielenie się z Wami moimi ogrodniczymi historiami

2 myśli na temat “Poznański targ roślinny, czyli jak zostać hipsterem”

  1. O dzizas, byłam w Koszykach, czyli jestem nudniejsza, niż hortensja do spółki z jeżówką… Tylko jaka hortensja? Bo ja wolę te passe, czyli zwykłe ogrodowe, a nie bukietowe 😀
    Inicjatywa fajna i fotogeniczna, ale to całe fochanie się na fotki to strasznie słabe ze strony wystawców.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *