ogród

zmienny ogród to przygoda, którą codziennie przeżywasz od nowa

Jak widzicie postanowiłam zaszaleć i was zaskoczyć czymś zupełnie nowym – dzisiejszy tytuł posta nie jest ani dziwny, ani głupi, ani niezrozumiały, gdyż stwierdziłam, że skoro post ma być o zmianach, to i stylówkę tytułu posta zmienię i teraz zamiast ekstrawaganckiego tytułu, mamy piękny tytuł w stylu patetyczno-filozoficznym. Czy mój zręczny zabieg stylistyczny zostanie przez was doceniony?

Wszystko nam się pięknie układa w zgrabną całość – zmienność tytułów, zmienność filtrów na zdjęciach, nawet – olaboga – zmienność autorów postów na tym blogu (ale jakby co, to tu wera). No i do tego teraz dochodzi kolejny wątek:

zmienność ogrodu

Okazało się, że zmienność ogrodu to tak szeroki temat, że nie zmieszczę go do jednego postu, ani nawet nie zmieści się na jednym blogu, dlatego do współtworzenia zaprosiłam innych blogerów i razem stworzymy supercykl zawierający nie tylko mnóstwo ciekawostek, ale też wiele różnych spojrzeń na ogrodniczą zmienność. Mam nadzieję, ze będzie to dla was pobudzające i inspirujące i być może dzięki temu sami lepiej się odnajdziecie wśród tych wszystkich zmian, które fundują wam wasze ogrody.

Mój codziennie się zmienia i codziennie mnie czymś zaskakuje

Dzień w dzień wchodzę do swojego ogrodu i dzień w dzień nie wiem co mnie w nim czeka. Nie wiem czy tego dnia spotkam nowego motyla, nie wiem w którym miejscu zakwitły kolejne kwiaty i nie wiem z której strony oberwę pajęczyną w twarz. Każda wizyta w ogrodzie jest jak przygoda, z której nie wiem czy wyjdę żywa, czy raczej zaplątana w sieć padnę pod krzakiem i już się nigdy nie uwolnię.

No serio, może być różnie.

Na szczęście niemal każde wejście do ogrodu wrzucam na instastory, więc gdybyście na filmie zauważyli, że znajduję się pod którymś z bonzajów, że jestem owinięta dziwną, błyszczącą przędzą i że niezbyt sprawnie się poruszam, to zadzwońcie na pogotowie pająkowe. Spiderman przyjedzie i mnie uratuje, tak to mniej więcej widzę.

Jednak mimo tych wszystkich niebezpieczeństw oraz niedogodności,

Zmienność mojego ogrodu to jego największa zaleta

Gdyby nie ona:

  • umarłabym z nudów
  • nie miałabym o czym pisać postów
  • nie miałabym codziennie nowych fot na insta
  • chyba w ogóle przestałabym do niego chodzić, bo po co, skoro wyglądałby tak jak wczoraj, jak tydzień temu i jak w lutym 2014

Raczej nie jestem typem człowieka, który musi mieć nad wszystkim kontrolę, ale wyobrażam sobie, że ludzie, którzy muszą ją mieć, nie lubią zmian. Szczególnie nie lubią tych, na które nie mają wpływu.

Ja z kolei odwrotnie, lubię jak cała akcja dzieje się beze mnie, gdy nic nawet nie muszę robić i mój ogród co chwilę zmienia swoje oblicze, nawet bez mojego udziału.

To tak jakbyście mieli wspaniałe efekty – codziennie nowy ogród bez żadnego wysiłku i bez żadnych nakładów pracy. OMG ideał, taki ogród, w którym wszystko samo się toczy i układa po swojemu, ale wciąż na nowo. Gdzie każdy dzień jest inny i nie powtórzy się już nigdy, dosłownie nigdy.

To skłania do uważniejszej obecności w ogrodzie. Każdy kwiat liliowca kwitnie tylko jeden dzień, więc jeśli nie zauważysz go dziś, to ta okazja przepadnie na wieki.

Oczywiście moglibyście powiedzieć, że histeryzuję, bo na co komu oglądanie każdego kwiatu liliowca dzień po dniu, ale to tylko taki przykład, żeby wam uświadomić że każdego dnia coś przepada.

Na przykład na mnie działa ta wizja straconych kwiatów, dlatego rzeczywiście zaglądam do ogrodu codziennie, nawet jak nie chce mi się nic w nim robić, to chociaż sobie pochodzę i popatrzę. No i oczywiście pościągam pajęczyny twoim czołem, nosem oraz podbródkiem. Dobrze że nie za często się uśmiecham, bo wtedy miałabym też je w zębach.

To tylko takie wprowadzenie

W każdym akapicie poruszyłam inny aspekt zmienności ogrodów i każdy z nich mogłabym rozwinąć w osobny post i chyba tak zrobię. Oprócz mnie, będą też działać inni blogerzy, ale spokojnie, nie przegapicie ich postów, bo linki do nich powklejam tu na blogu, pod moimi postami na ten temat. Jestem ciekawa co z tego wyniknie.

A jeśli sami chcecie dołączyć do akcji, dajcie znać – jestem ciekawa waszych spostrzeżeń na ten temat! I moi czytelnicy oczywiście też są ciekawi, wiem, bo znam ich już trochę czasu i wiem, że mimo zmienności ciągle mnie lubią tak jak ja ich <3

kolejne dobre rzeczy

Czyli posty moich koleżanek, na ten sam temat, ale w zupełnie innym ujęciu. Zajrzyjcie do nich koniecznie i sprawdźcie czyje podejście jest wam najbliższe.

Aga idealnie wpisuje się w temat miejskiego ogrodnictwa, bo sama ma malutki ogród w wielkim mieście, a w małym ogrodzie zmienność jest szczególnie ważna, zresztą sami sprawdźcie co ma do powiedzenia na ten temat nasza koleżanka:

Nic dwa razy się nie zdarza

Madzi post powinniście przeczytać na samym początku, bo w nim znajdziecie esencję zmienności – w kompaktowym poście madzia ujęła to, co najważniejsze:

Wędrujące rośliny – słów kilka o zmienności:)

Do naszej inicjatywy dołączył również Andrzej – zobaczcie w jaki jeszcze sposób można ukazać zmienność ogrodu, nie słowami lecz fotkami.

Zmienność w ogrodzie

I Leo, która najpiękniej zobrazowała zmiany w ogrodzie – koniecznie musicie zobaczyć bylinową rabatę, szczególnie jej zimową odsłonę!

Ogrodowe ‚Panta rhei’…

 

 

Autor: wera

redaktorka naczelna BLOGA miejskiOGRODNIK - moja przygoda z ogrodnictwem odbywa się na wielu płaszczyznach, jedną z nich, jest dzielenie się z Wami moimi ogrodniczymi historiami

Jedna myśl na temat “zmienny ogród to przygoda, którą codziennie przeżywasz od nowa”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *