stylowy ul

#instawtorek, czyli sześć pomysłów na kreatywną jesień

Nawet nie wiecie jak jaram się jesienią. Najlepsza pora roku, kwiaty pięknie kwitną, miskanty zachwycają pióropuszami, drzewa się przebarwiają, no i ja też się przebarwiam, co mnie bardzo cieszy, gdyż wreszcie żegnam się ze swoją letnią opalenizną i znów mogę być ładna jak 8 miesięcy temu.

No niestety, taka jest prawda, opalona wera = brzydka wera.
Ale to akurat wyjątkowo nie jest post o mnie, więc porzucam ten temat na jakiś czas, czyli do czwartku, kiedy to napiszę kolejny post niby o ogrodzie, a nie o mnie, ale wiecie jak jest.

Aha, jednak nie, jeszcze chwilę musi być o mnie.

Sądzę, że już się zorientowaliście jaka ze mnie super #instagirl. Spędzam na instagramie mniej więcej 24 h na dobę, więc mogę śmiało powiedzieć, że obejrzałam go całego i czasami jest mi naprawdę przykro, że wy nie widzicie tego co ja, bo na przykład jesteście zajęci innymi sprawami takimi jak praca, czy też jedzenie obiadu. Domyślam się, że teraz jest wam głupio, że marnujecie czas przy biurku, czy nad talerzem, ale dla uspokojenia waszego sumienia mam dwie ważne informacje:

  1. Można łączyć jedzenie obiadu z instagramem, czyli można najpierw znaleźć inspirację na potrawę pod hasztagiem #foodporn, następnie ugotować, następnie sfotografować, wrzucić pod ten hasztag, a potem na dodatek można przeglądać inspiracje na kolejne danie, czyli #deser, jednocześnie wkładając do buzi danie aktualne, czyli obiad. To nie jest tak hop siup idealnie zgrać zwyczajne życie z instagramem, ale jak już się w tym połapiecie, gdy już w końcu to zrobicie, otrzymacie coś wspaniałego, idealnego oraz wartościowego, czyli #instalife
  2. Jeśli opcja powyższa jest dla was trochę zbyt abstrakcyjna (na razie) i nie jesteście w stanie poznać całego instagramu,, to i tak możecie odsapnąć z ulgą, gdyż oto przychodzę wam z pomocą, czyli co tydzień, w każdy wtorek pokażę wam sześć najlepszych rzeczy jakie znalazłam na insta w ciągu poprzednich siedmiu dni. Kiedyś już to robiłam dla was na werxwer.pl, a teraz czas to robić na MO.

No to robię – oto 6 fot

Sześć zdjęć i sześć inspiracji – oto co możesz zrobić tej jesieni, by milej spędzić czas.

1. wieniec

Przyznam szczerze, że nie mam pojęcia na co komu taki wieniec, ale przyznacie chyba, że robi szał i na dodatek w składzie widzę przegorzan!!

 

Jeśli zrobicie coś podobnego, zyskacie wspaniałą ozdobę i na stopro będziecie się świetnie bawić przy wykonywaniu tej ozdoby. To znaczy ja bym się nie bawiła dobrze, bo tylko bym się zdenerwowała – już pierwszy etap zwiększyłby mi ciśnienie do 350/190, ale może was nie denerwują takie precyzyjne robótki, to wtedy możecie zrobić, na pewno mi zaimponujecie.

2. metamorfoza warzywnika

Chcecie mieć ładny warzywnik? To idźcie do sklepu po kilka desek, połączcie je ze sobą, wsypcie ziemię i gotowe. Już za kilka miesięcy (6) będziecie mogli siać i warzywnik jak ze snów (znaczy jak z insta) gotowy.

 

Ja jeszcze nie zdecydowałam jak będzie wyglądał mój warzywnik w 2k18, ale na pewno będzie równie piękny jak ten z fotki!

3. rabata z daliami

Teraz jest ten czas, gdy powinniście udać się do najbliższej wsi, przejść się po wiejskich drogach i się zainspirować. Spotkanie totalnie szałowej rabaty z daliami naprawdę nie jest trudne, a gdy już się zainspirujecie, możecie zająć się komponowaniem swojego własnego daliowego królestwa. Ale spoko, jeśli nie chce wam się włóczyć po wiochach, to daję gotowe rozwiązanie.

 

Omg, czy moje dalie będą kiedyś tak ogromne??

4. Bonsai

Chyba wiecie, że kocham bonsai i muszę je w końcu zrobić!! Zabieram się za to już ze dwadzieścia lat, ale serio 20. Jesienią jest mi szczególnie przykro, że jeszcze go nie mam.

 

A wam jak się podoba bonsai w jesiennym wydaniu? Pewnie już biegniecie po druty i nożyczki? Ja biegnę.

5. uporządkowana szopka

Nie wiem, czy pilnie oglądacie moje instastory, ale jeśli tak, to pewnie już wiecie, że jesienne porządki w szopce mam już za sobą. Dzięki temu wygląda ona niemal identycznie jak ta na zdjęciu.

 

Post udostępniony przez emu (@emu2031)

I co, pewnie wam teraz głupio, że u was taki bałagan? Miotła, szufelka i odrobina chęci rozwiążą ten problem.

6. oczko wodne

Macie uczucie, że w waszej codzienności brakuje pikanterii? Brakuje emocji i wrażeń? Spoko, dzięki mnie wasze życie nabierze kolorów, bo oto pomysł na ekstremalną ogrodową huśtawkę, która zmrozi krew w waszych żyłach i nie pozwoli wam się nudzić.

 

Niby huśtawka jak huśtawka, ale jednak od innych różni ją pewien szczegół – ona wisi nad wodą! Nie wiadomo jak do niej wskoczyć, nie wiadomo czy się nie urwie, nie wiadomo jak się z niej wydostać – jednym słowem – dzięki niewielkiemu gadżetowi do ogrodu wasze życie staje się pasmem ekscytujących wydarzeń. Nudne ogrody nie są #instafriendly, co innego ogród, w którym są huśtawki, na które można wskakiwać tylko w kamizelce ratunkowej. To jest coś, czym możecie zaskoczyć świat.

Koniec wrażeń na dziś

Zadanie domowe dla was – zastanowić się, która z tych inspiracji najlepiej pasuje do waszej wizji ogrodnictwa i serio wziąć pod uwagę możliwość wcielenia jej w życie jeszcze w tym tygodniu.

I co wybierzecie? Moje serce zna tylko jedną odpowiedź i właśnie ją wykrzykuje: BONSAI!!

Autor: wera

redaktorka naczelna BLOGA miejskiOGRODNIK - moja przygoda z ogrodnictwem odbywa się na wielu płaszczyznach, jedną z nich, jest dzielenie się z Wami moimi ogrodniczymi historiami

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *