jak okryć różę na zimę i czy warto to robić, bo może lepiej pozwolić jej pomarznąć?

Okrywanie róż jest naprawdę łatwe i nie zajmuje wiele czasu, za to może sprawić wiele przyjemności, jeśli lubicie pracę w ogrodzie. Tym bardziej, że wiosną macie zapewnioną jeszcze drugą przyjemność, czyli odkrywanie. Jak to zrobić? Jak wystroić różę na zimową porę? Jak sprawić by jej ubranko było zgodne z tym, co proponują projektanci na sezon AW17/18? Jak uchronić ją przed docinkami koleżanek zza płotu oraz przede wszystkim mroźnymi podmuchami wiatru? Zobaczcie moje rysunki, to wszystko będzie jasne.

Kiedyś, sto lat temu, gdy miałam pierwszy raz do czynienia z różami, trochę się spinałam. Skakałam wkoło nich i starałam się, by ich życie było usłane nimi samymi, czyli różami.

Okrywałam wszystko jak leci, martwiąc się, że przemarzną i umrą i to będzie moja wina i wyrzuty sumienia mnie zabiją, gdy duchy tych róż będą mnie nawiedzać w nocnych koszmarach.

Jednym słowem byłam spiętą ogrodniczką. Dopiero później zauważyłam, że okrywanie róż to nie przykry obowiązek, lecz okazja do spędzenia miłych chwil w ogrodzie. Dziś mam dla was wskazówki, co zrobić, by te chwile były nie tylko miłe dla was, ale i pożyteczne dla waszych roślin.

sedno -Jak okryć różę wielkokwiatową, wielokwiatową, pnącą i okrywową?

Zaraz zaraz. Okryć różę okrywową? Aż się prosi o jakiś totalnie sucharowy żarcik, ale to jest jeden z tych nielicznych sucharów, których wam zaoszczędzę, choć zwykle nie mam nad wami litości.

No ale dobra, miało być sedno.

Czego potrzebujecie?

Sterty kory, najlepiej przekompostowanej. Może być taka z worka z marketu, a może być też zamówiona w internecie. Jest potrzebna do tego, by usypać kopczyk, taki jak na obrazku.

jak okryć różę na zimę

Kopczyk ochroni przed przemarznięciem miejsce szczepienia róży (to takie zgrubienie u podstawy krzewu) oraz korzenie, dla których kopczyk będzie niczym ciepła i przytulna kołderka.

Jeśli nie chce wam się biegać za korą, można też zrobić kopczyk z ziemi, ale nie zalecam wykopywania dziury tuż obok okrywanej róży, bo jeśli to zrobicie, to odsłonicie jej głębsze korzenie i mróz będzie miał do nich łatwy dostęp. Czyli okryjecie jedne korzenie kosztem innych.

Jak okryć różę pienną?

Tutaj czeka was więcej zabawy, bo oprócz kopczyka, trzeba też pomyśleć o osłonięciu korony, najlepiej białą, przewiewną agrowłókniną.

Kopczyk wykonujecie w ten sam sposób jak dla każdej róży – czyli jak w opisie powyżej. A jak osłonić koronę? Najpierw zobaczcie jak powinno to wyglądać.

jak zabezpieczyć różę na zimę?

Najłatwiej kupić gotowe worki – znajdziecie je w każdym sklepie ogrodniczym oraz w wielu marketach. Są dostępne w wielu różnych rozmiarach, więc nie będzie kłopotu. Gdy już kupicie taki worek, wystarczy go nałożyć na koronę, pociągnąć za sznurki i związać.

Alternatywą dla worków jest biała agrowłóknina, którą można kupować na metry, wychodzi nieco taniej niż worki, a poza tym łatwiej możecie dopasować wymiar osłonki do wymiaru korony.

Jak to się robi? Wystarczy wyciąć kwadrat, nałożyć na różę od góry, zebrać krawędzie pod koroną i obwiązać sznurkiem, najlepiej różowym, tak jak na obrazku powyżej. Różowy nigdy nie wychodzi z mody!! Wasze róże będą wam wdzięczne za sukienkę z różowym akcentem!! #potwierdzoneinfo

Czy już jest czas na okrywanie?

Czas na okrywanie jest wtedy, gdy przez kilka nocy z rzędu jest przymrozek. Nie powinniście lecieć z kopczykiem na złamanie karku, gdy tylko na chwilę temperatura nieznacznie spadnie poniżej zera, bo może się to okazać falstartem, dlatego odczekajcie kilka dni (3-4) i przekonajcie się, czy to już na pewno ten czas.

Szczególnie należy uważać z workami. Jeśli zrobicie to za wcześnie, waszej róży może być za gorąco, albo co gorsze – będzie jej tak ciepło, że pomyśli że już jest wiosna i zacznie wypuszczać liście pod tym workiem. #niepolecam

A czy w ogóle opyla się okrywać?

Ja nie okrywam od kilku lat i ani jedna nie zmarzła w tym okresie. Zachodnia część wielkopolski to dość bezpieczny region, ale jeśli twój ogród znajduje się bliżej azji, ryzyko może ci się nie opłacić. I wtedy zaczną się nocne koszmary z udziałem róż zamienionych w sople lodu.

I ostatnia rada na koniec, ale najważniejsza

Najpierw pytanie – jak wam się podobają moje rysunki wykonane w niezwykle zaawansowanym programie graficznym, programie dla osób takich jak ja, czyli profesjonalistów w każdym calu? Paint, słyszeliście coś o nim?

Tak czy owak, rada jest taka, że to moje pierwsze w życiu obrazki w dziedzinie ogrodnictwa i kiedyś, gdy już mój talent zostanie doceniony (może jutro?), to będą warte wuchtę hajsu, więc ściągnijcie sobie je na kompa (teraz za free!!) i później będziecie mogli je sprzedawać, a każdy z nich będzie warty miliony. #yourewelcome

 

 

Autor: wera

redaktorka naczelna BLOGA miejskiOGRODNIK - moja przygoda z ogrodnictwem odbywa się na wielu płaszczyznach, jedną z nich, jest dzielenie się z Wami moimi ogrodniczymi historiami

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *