jak przechować pelargonie zimą

jak przechowywać pelargonie zimą – poradnik dla człowieka o czułym sercu

Tak się zastanawiam, jakiego rodzaju jesteś człowiekiem, czy takiego rodzaju, który idzie 15 maja po pelargonię do sklepu, wsadza ją do korytka na balkonie, podlewa, dba, chucha oraz dmucha przez cały sezon, a jesienią wyrzuca? A może masz bardziej czułe serce i przywiązujesz się do swojego kwiatka i nie chcesz go stracić? Jeśli dotyczy cię ta druga sytuacja, to mam dla ciebie dobrą wiadomość – twoja pelargonia nie musi trafić jesienią na śmietnik, zamiast tego może trafić pod twój dach, a wiosną od nowa cieszyć cię swoją urodą. Jeśli chcesz podjąć to wyzwanie, ale nie wiesz jak przechowywać pelargonie zimą, to przeczytaj ten niezwykle pożyteczny post.

 

Dobrze, już we wstępie podzieliłam was na dwie grupy, ale to nie koniec podziałów, bo dzielicie się na jeszcze jeden sposób, czyli na ludzi, którzy uprawiają pelargonie w donicach i na tych, którzy wsadzili je do gruntu. Ja należę do tej drugiej grupy i muszę wam wyznać, że często spotykam się z niezrozumieniem albo powiem wprost – ludzie sobie robią ze mnie bekę, bo jak pelargonia, to korytko, a nie ziemia w ogrodzie <omg> <wtf> <jak tak możesz wera>.

Nie wiem czy lubicie takie segregowanie ludzi, raczej nie, bo już w tytule zapowiadam że to post dla ludzi o czułym sercu. Dlatego teraz nastąpi zjednoczenie – połączymy jedną grupę z drugą.

Krok 1 – każda pelargonia musi się znaleźć w doniczce

Jeśli wasza pelargonia rośnie w ziemi w ogrodzie, powinniście ją wykopać i wsadzić do doniczki, by łatwiej było ją przenieść na jej zimowe stanowisko. Nawet jeśli się opieracie tak jak ja, nie chcecie dać satysfakcji tym, którzy mówili: miejsce pelargonii jest w donicy, to teraz musicie im ustąpić, ponieważ trudno sobie wyobrazić przeniesienie pelargonii wraz z ogrodem, a w doniczce jest już trochę łatwiej.

Idealny czas na tę zabawę następuje tuż po pierwszym przymrozku, najczęściej jest to początek listopada, ale może też być później.

Do jakiej doniczki wsadzić pelargonię?

Obojętnie, najważniejsze, by pomieściła całą bryłę korzeniową. Uroda to sprawa drugorzędna, choć osobiście polecam donice w odcieniach różu.

Jeśli wasza pelargonia cały sezon spędziła w korytku na balkonie, to po prostu przenieście ją w tym korytku, nie musicie jej przesadzać, chyba że korytko nie jest różowe – w takim wypadku zalecam zmianę.

Warto też ją przyciąć – najlepiej do wysokości 15-20 cm, o mniej więcej tak to powinno wyglądać, tylko że korytko różowe:

jak przechowywać pelargonie zimą

Krok 2 – odpowiednie miejsce

Nie możesz wrzucić jej do piwnicy, bo przetrzymywanie swoich przyjaciółek w takich miejscach jest niedozwolone, a zakładam, że trochę się już zaprzyjaźniliście, skoro jej nie wyrzucasz, tylko dajesz drugą szansę.

Pelargonia zimą również potrzebuje światła, dlatego wybierz pomieszczenie, w którym jest okno.

Druga sprawa, to temperatura. Zapewne marzycie o tym, by spędzać ze swoją pelargonią każdą wolną chwilę, w dzień chcecie trzymać ją w salonie, a nocą w sypialni, ale to naprawdę fatalny pomysł.

Pelargonia nie lubi takich ciepłych pomieszczeń jak wy. Ona nie chce z wami spędzać czasu, po prostu chce odpocząć. Potrzebuje do tego chłodnego miejsca, najlepiej gdyby temperatura wynosiła 8-12 stopni.

Takie warunki zwykle panują w nieogrzewanych garażach, na klatkach schodowych, na werandzie, a czasami również w budynkach gospodarczych. To są właśnie wymarzone miejsca dla twojej pelargonii.

Krok 3 – zimowa pielęgnacja

Pelargonia potrzebuje spokoju, dlatego nie zalecam zadręczania jej swoją miłością podczas zimowych miesięcy. Wystarczy okazjonalnie ją podlewać – może być raz w miesiącu, choć niektórzy nie podlewają ich w ogóle i też jest ok.

Krok 4 – pobudka

Nastaw budzik na drugą połowę stycznia – wtedy twoja pelargonia powinna zacząć myśleć o wiośnie. Zacznij ją częściej podlewać, a pod koniec lutego zachęć do życia odrobiną nawozu. Przestaw ją w cieplejsze miejsce – tak, teraz nic nie stoi na przeszkodzie, byście spędzali razem więcej czasu. Możecie razem oglądać TV, czytać książki i lepić pierogi.

Uwaga – ta sielanka może trwać tylko do maja. W maju, najlepiej po 15.05 wystaw ją na dwór. Umieść ją w jej właściwym miejscu – na balkonie, tarasie albo z powrotem w gruncie, jeśli wolisz taką opcję. Lada dzień okaże się, że kwitnie nie tylko wasza przyjaźń, ale i pół twojego balkonu.

weźmy podsumujmy (skrócona wersja)

W listopadzie wstawiasz swoją pelargonię w doniczce do chłodnego, jasnego miejsca, w którym jest 10 stopni. Podlewasz raz, max dwa razy w miesiącu i czekasz do końca stycznia. Wtedy podlewasz ją częściej i ona zaczyna rosnąć, ty się cieszysz i razem czekacie do maja. W maju pelargonia znów ląduje na dworze, np. na swoim miejscu z zeszłego roku albo w całkiem nowym, jeszcze lepszym.

Ok, to skoro już wiesz jak przechowywać pelargonie zimą, to nic nie stoi na przeszkodzie, by kontynuować waszą piękną przyjaźń, zamiast rozstawać się poprzez wyrzucenie pelargonii do kubła. Mam nadzieję, że zachęciłam cię do zaopiekowania się nią przez te chłodne miesiące, dzięki mnie zaoszczędzisz w maju pięć zł.

 

 

 

Autor: wera

redaktorka naczelna BLOGA miejskiOGRODNIK - moja przygoda z ogrodnictwem odbywa się na wielu płaszczyznach, jedną z nich, jest dzielenie się z Wami moimi ogrodniczymi historiami

2 myśli na temat “jak przechowywać pelargonie zimą – poradnik dla człowieka o czułym sercu”

  1. Ja należę do wszystkich grup 🙂 Sadzę w ogrodzie i w doniczkach, przechowuję przez zimę, ale jednocześnie w maju zawsze kupuję kolejne odmiany.
    Słyszałam o jeszcze innym sposobie zimowania pelargonii. Będzie przydatny dla osób, które mają mało miejsca. Podobno całkiem nieźle sprawdza się przechowywanie ich z gołym korzeniem zawinięte w gazety lub ułożone w kartonie. Warunkiem jest chłód i brak wilgoci. Nie próbowałam, ale widziałam film na yt gdzie ktoś pokazywał jak wyglądają po zimie.
    Ps. Podzielam zamiłowanie do różu 🙂

  2. Dzięki. Moja mama zawsze przechowuje u siebie w domu pelargonie, bo m mnóstwo parapetów i najczęściej dorzucam jej kolejne egzemplarze. W tym roku jest inaczej, zawzięłam się, że sama je przechowam. Widzę dwa błędy, jakie zrobiłam: 1. nie obcięłam jej (pnące) i trzymam w salonie. Pierwszy tydzień – cudnie, zielona, kwitnąca, zdrowa… aby z dnia na dzień uschło jej więcej liści i zaczęły wyrastać takie nikłe blade pędy. Dzięki Tobie mam motywację, żeby przenieść je na klatkę schodową. Sąsiedzi pewnie nie będą mi wdzięczni za śmieciucha na korytarzu… no ale trudno. Wierzę, że pelargonie przetrwają, bo miałam boskie kolory – celowo wiele odcieni, żeby balkon był kolorowy, jak w krajach śródziemnomorskich. Kocham pelargonie. I zgadzam się, że w ogrodach powinny rosnąć w ziemi. Na Sycylii widziałam 2-metrowe egzemplarze zdrewniałych pelargonii w ogrodach – po prostu cudo!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *