swierk

choinkowe frustracje #part1

Przygotowania do świąt kojarzą się z pieczeniem pierników, strojeniem choinki, kupowaniem prezentów, ozdabianiem domu. Przynajmniej tak słyszałam, bo ja mam inne skojarzenia. Ból mięśni, naderwane ścięgna, chaos, brak snu. Dokonywanie rzeczy niemożliwych. Upychanie czterometrowych choinek do fiata punto. Doklejanie gałęzi do zbyt rzadkich choinek. Przerzucanie setki jodeł z jednej strony na drugą w pół godziny. Tak wygląda moje oczekiwanie na święta. Choinki choinki choinki.

Oto jak prezentuje się wnętrze werowej głowy w okresie od 1 grudnia do 24 grudnia:

 

swierk

 

Jak widzicie, nie ma tam ani świątecznych ciast, ani pięknych ozdób. Są za to zielone igły i nic więcej poza nimi się nie zmieści.

Co jest powodem takiej sytuacji?

W okresie przedświątecznym sprzedaję choinki. Nie tylko kulturalnym, rozsądnym osobom, które wiedzą czego chcą, przyjeżdżającym po choinkę przestronnym busem. Nie nie, to by było za piękne. Taka sytuacja zapewne spotka mnie dopiero w raju. W realnym świecie większość osób, zamiast wybrać choinkę, zapłacić i wyjść, robi wszystko bym kolejny raz zadała sobie pytanie – kto tu jest nienormalny, ja, czy klienci.

#1

Wbiega pan ze stojakiem. Staje na środku, omiata wzrokiem choinki wokół i krzyczy: pani, choinkę! taką, żeby pasowała do tego stojaka!

Obala wszystko, co leży w zasięgu jego rąk i leci po kolei, przykłada każdy pień do stojaka – w końcu któryś pień pasuje do średnicy otworu, a pan krzyczy: biorę tę choinkę!

Nie chce pan zobaczyć jak ona wygląda?

Wystarczy mi, że wiem jak wygląda pień.

#2

Pan kupuje ponad dwumetrowego świerka serbskiego w 30-litrowej donicy.

– a spakuje mi to pani do samochodu?

– mogę jedynie zawieźć wózkiem na parking

– a jak to włożę?

– nie wiem

– ok, coś wymyślę

 

transport choinek

 

#3

Dzień dobry, sprzedaje pani czubki?

Mam tu czubków pod dostatkiem, ale nie wiem, czy pozwolą się sprzedać.

Chodzi mi o czubek od choinki.

?

Kupiłem choinkę bez czubka i żona kazała mi wrócić po czubek i przykręcić.

Ok, 10 zł

 

I do tego jeszcze kilka najbardziej dobijających mnie tekstów, które słyszę sto razy dziennie:

  • A może mi pani pokazać tę na samym spodzie?
  • A sprzedaje pani też jakieś bombki?
  • Ja poproszę tę choinkę, ale w pakiecie z panią.
  • A włoży mi ją pani od razu w stojak?
  • A taniej nie będzie?

Na dziś koniec, ale najgorsze dopiero przede mną. Hardkorowy weekend. Błagam, żeby samochody typu kompakt zniknęły z powierzchni ziemi choć na sześć dni. Żeby klienci umieli przeczytać cenę z metki i się z nią pogodzić. Żeby wszyscy mieli stojaki z wielkimi otworami. Żeby wszystkie choinki miały czubki i żeby wszystkie leżały na wierzchu. Inaczej mogę nie dożyć tych świąt.

 

No i jeszcze jedno info – więcej choinkowych sucharów znajdziecie na instastory @miejskiogrodnik – tam wszystko na bieżąco.

Autor: wera

redaktorka naczelna BLOGA miejskiOGRODNIK - moja przygoda z ogrodnictwem odbywa się na wielu płaszczyznach, jedną z nich, jest dzielenie się z Wami moimi ogrodniczymi historiami

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *