swierk

choinkowe frustracje #part2

Święta już za 6 dni! Co prawda nie jestem chrześcijanką, ale cieszę się z nich sto razy bardziej niż fani Jezusa. W chrześcijańskim świecie rodzi się mały bóg (1/3 boga?), ale w werowym świecie dzieje się coś równie ważnego – po miesiącu biegania od świtu do nocy, ścinania i układania choinek, przerzucaniu ich w tę i z powrotem, po miesiącu myślenia tylko i wyłącznie o choinkach, wreszcie wrócę do świata żywych. Nie będę już choinkowym zombie tylko znowu werą! To prawie jak odrodzenie.

Sprzedaję choinki przez cały grudzień od 8.00 do 20.00, przez siedem dni w tygodniu i naprawdę nie mam czasu robić nic poza tym. Odetchnę dopiero 24.12 o godz. 16.00. I rozpocznę jedenastomiesięczny urlop od tego tematu.

Ale wróćmy jeszcze do grudniowych przygód, które są takie ciekawe

#1

Poznałam nową odmianę świerka. Świerk śnieżysty. Odmiana ta powstała poprzez ewolucję, której ścieżkę przedstawiam poniżej.

świerk kłujący – świerk srebrny – świerk srebrzysty – świerk śnieżysty

#2

Poznałam nową odmianę jodły. Jodła afrykańska. Czy wasza wyobraźnia już zaczęła pracować? Widzicie już piękną, dostojną jodłę pośród baobabów? Piękną, dostojną jodłę obżeraną przez kilkumetrowe żyrafy? Piękną, dostojną jodłę, po której brykają małpki? Niektórzy klienci mają takie wizje i nic na to nie poradzę.

#3

Poza afrykańskimi wizjami, klienci mieli też wizje o wiele bardziej europejskie i przez to jeszcze bardziej trapiące mnie. Mieli wizję, że trzymetrową jodłę można wpakować w stojak, którego otwór ma 5 cm. Przytnie mi to pani tak, żeby się zmieściło do tego stojaczka?

To jeszcze gorsze niż ładowanie tych choinek do tojoty jaris, serio.

#4

Co do pakowania choinek, to zauważyłam też pewną pozytywną i jakże słodką rzecz – klienci na parkingu tworzą pewnego rodzaju wspólnotę – razem nawzajem sobie pomagają w upychaniu choinek do samochodów, zdradzają patenty na wystające czubki, pomagają sobie w przywiązywaniu niesfornych drzewek. To widoki bardzo krzepiące, ale krzepiące tylko metaforycznie, bo w znaczeniu dosłownym moją krzepę poprawiłoby pakowanie tych choinek osobiście na każdy z tych samochodów, a nie tylko patrzenie jak robią to klienci.

#5

Mimo poprzedniego punktu, na krzepę i tak nie mogę narzekać – bicek urósł mi o jakieś 15 cm, mięśnie pływackie są twarde jak stal, gołym okiem można dojrzeć kaptury – to takie mięśnie po bokach szyi – wiem, bo mam je.

I do tego punktu muszę dokleić kolejną historyjkę. Pakuję pewnej pani choinkę do samochodu typu kombi. Klientka wykrzykuje: O, jak łatwo pani podrzuca tę choineczkę, chodzi pani na siłownię?

Niestety tej klientce pomyliła się przyczyna ze skutkiem. Podrzucanie ciężkich choinek nie jest skutkiem tego, że mam silny biceps, tylko mam silny biceps, bo muszę je całymi dniami podrzucać.

#9

Co jeszcze myli się klientom? Myli im się rola ceny na metce choinki. Nie wiedzą, że skoro jest napisane 30 zł, to muszą za nią zapłacić 30 zł. A taniej nie będzie? Czemu aż tyle, przecież czubek i tak muszę obciąć. Te gałęzie z dołu też muszę obciąć. Pani, opuść cenę.

Uwaga, pytanie.

Czy oni serio myślą, że mnie obchodzi co sobie obetną? Mogą obciąć czubek, dolne gałęzie, a nawet swój głupi łeb, dlaczego miałoby to wpływać na cenę choinki?

I jeszcze gorszy tekst, który słyszę na okrągło przez ostatnie 4 dni przed świętami:

I tak tego nie sprzedacie.

W ten sposób klient chce przekazać, że bardziej opłaca mi się sprzedać mu choinkę nawet za 2 zł niż ją wyrzucić po świętach WTF. Serio myślą, że mnie przekonają takim tekstem? Od razu skreślam takich osobników i mówię im do widzenia. I żeby wam uświadomić, dlaczego tak bardzo mnie to denerwuje, to muszę wam powiedzieć, że zwykle nawet 24 grudnia o poranku trzeba jeszcze wycinać kolejne choinki, bo brakuje. Dobrze, że są pod ręką.

Możecie spodziewać się również zupełnie nowej, trzeciej części choinkowych frustracji, bo przecież przede mną jeszcze 6 dni, więc wiele może się wydarzyć. Może spiszę te wszystkie historyjki, które codziennie wam opowiadam na insta, hmm..

Autor: wera

redaktorka naczelna BLOGA miejskiOGRODNIK - moja przygoda z ogrodnictwem odbywa się na wielu płaszczyznach, jedną z nich, jest dzielenie się z Wami moimi ogrodniczymi historiami

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *