farbowanie eszewerii – najbardziej bezsensowna praca ever

Nie wiem jak wy, ale ja potrafię sobie wyobrazić tylko jedną rzecz gorszą niż przefarbowanie eszewerii. Wiecie jaką? Przefarbowanie flaminga. Po co zmieniać kolor czegoś, co już teraz jest idealne?

No sami powiedzcie, ile znacie roślin o piękniejszej barwie niż eszeweria? Jedną? Dwie? Stawiam, że max 9, bo eszeweria jest na bank w top 10.

Pamiętam, że gdy zobaczyłam ją pierwszy raz, to właśnie kolor mnie totalnie zachwycił  świeży, pastelowy, słodki jak cukiereczek. I teraz próbuję sobie to wyobrazić – kto wpadł na pomysł, by wziąć do ręki sprej i wypsikać nim akurat tę roślinę? Czy serio ktoś się spodziewał, że jej kolor może być jeszcze lepszy? I jak myślicie, czy nie zawiódł się efektem swojej pracy?

 

 

To tak jakbym wzięła przypadkową farbę, np. żółtą lub pomarańczową, do tego torebkę brokatu w kilku odcieniach, udała się z nimi na cypr, poszłabym na plażę i zaczęła farbować flamingi. I zamiast idealnie różowych powstałyby niedorzeczne ptaszyska o absurdalnych barwach.

Czy warto psuć idealną roślinę i idealnego ptaka?

I o ile jestem w stanie zrozumieć, że jakiś szaleniec mógłby wpaść na pomysł farbowania ponurych, wręcz złowieszczych kruków (np. na jakiś weselszy kolor = różowy) lub pstrokatych iglaków (np. na zwyczajny, zielony odcień), to naprawdę w głowie mi się nie mieści dlaczego ktoś miałby zamalować idealnie wybarwione rośliny.

 

 

 

Tym bardziej, że eszewerie występują w tylu ciekawych wersjach kolorystycznych.

 

 

I chyba teraz rozumiecie co miałam na myśli, gdy mówiłam, że są słodkie jak cukiereczki?

 

 

Znajdziecie też odcienie przypominające desery lodowe.

 

 

Oraz cukierki pudrowe.

 

 

Ale spokojnie, wśród tych wszystkich ślicznych, zachwycających mnie osobiście odcieni, znajdzie się również coś dla grażynek:

 

 

Widzisz, nawet jeśli jesteś grażyną, wcale nie musisz brać udziału w tym obciachowym i szkodliwym procederze, po prostu wśród dostępnych odmian eszewerii możesz znaleźć coś, co trafi w twój gust i zarazem nie jest sztucznie farbowane.

syzyfowa praca eszewerii

I teraz sami powiedzcie – co jeszcze eszeweria mogłaby zrobić dla świata, żeby jakiś obłąkany typ nie podbiegł do niej ze sprejem? Przecież gama kolorystyczna, w której występuje jest wyjątkowo bogata i każdy mógłby dopasować choć jedną z jej odmian do swojego gustu.

Pewnie w tym momencie, gdzieś daleko w ich rodzimym kraju zebrała się konferencja pt. „jak ochronić nasz gatunek przed farbowaniem” i biedaczki sobie myślą – jakiego koloru brakuje jeszcze człowiekowi? Jak go zadowolić? Przecież już teraz występujemy w każdym kolorze tęczy i to w różnych nasyceniach tych kolorów. Niektóre z nas są nawet mieszankami kilku barw, więc wybór był jeszcze większy.

To ja wam teraz podpowiem, drogie eszewerie, – jeszcze brokatu nie potraficie same wytworzyć.

 

To wasze wyzwanie na rok 2018, jeśli mu nie podołacie na następnego sylwestra również będziecie musiały bawić klientów biedronki swoim przefarbowanym obliczem pasującym do sukni z cekinów i brokatu we włosach gospodyni.

 


Jeśli chcecie poczytać więcej o farbowaniu roślin i bezsensowności wykonywania tego procederu – zajrzyjcie do postu Kasi

Farbowane rośliny doniczkowe

 

Autor: wera

redaktorka naczelna BLOGA miejskiOGRODNIK - moja przygoda z ogrodnictwem odbywa się na wielu płaszczyznach, jedną z nich, jest dzielenie się z Wami moimi ogrodniczymi historiami

2 myśli na temat “farbowanie eszewerii – najbardziej bezsensowna praca ever”

  1. Muszę przyznać, że przez to wyzwanie o farbowanych roślinach zakochałam się chyba w sukulentach no i eszeweriach. Wcześniej nie zwracałam szczególnej uwagi na rośliny doniczkowe ważniejszy był dla mnie ogród, drzewa i krzewy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *