bielenie drzew owocowych – serio trzeba to robić, czy to tylko dla ozdoby?

Muszę wam teraz zdradzić niezwykle porywający sekret prosto z werowego życia, oto on: już nie pamiętam po co kiedyś kupowałam ocieplane kozaki. Możecie pomyśleć – wera, a co mnie obchodzą twoje kozaki, po co o tym mi opowiadasz? Robię to ponieważ tak samo jest z bielonymi drzewami. Po co właściwie ja to robiłam?

Nie jestem jakimś sentymentalnym dziadkiem urodzonym w XIX wieku, ale sami chyba przyznacie, że ostatnie zimy to nie to samo co kiedyś. Ani na sankach nie pojeździsz, ani bałwana nie ulepisz, ani nie zmarzniesz, ani drzewa nie pobielisz.

Wero, a co jeśli mieszkam bliżej azji niż ty?

To faktycznie twoje życie może nie być usłane aż tyloma (nieokrywanymi na zimę) różami co moje.

Co należy robić w sytuacji, gdy mieszkasz we wschodniej części pl, czyli za wrześnią (września to takie miasto 50 km na wschód od poznania, umowna granica, za którą świat zmienia charakter na bardziej… hmm, nieokrzesany)?

Możesz rozważyć bielenie drzew.

Dlaczego mam bielić drzewa?

Gdy dni są mroźne, a noce mroźne do kwadratu, może się zdarzyć taka sytuacja:

  • gdy mamy kilka słonecznych, zimowych dni, drzewo powoli budzi się do życia – soki znów zaczynają w nim krążyć, najpierw leniwie, później trochę bardziej żywo
  • w nocy, kiedy mróz jest naprawdę bardzo srogi, soki zamarzają w drzewie, rozsadzając je od środka – powstaje głęboka rana zgorzelinowa

Brzmi fatalnie prawda? I efekty również są fatalne – długa, głęboka rana wzdłuż pnia nie jest tym, z czym twoje drzewo owocowe chciałoby wejść w nowy sezon.

Bielenie zapobiega tak dużym wahaniom temperatury – pobielony pień odbija promienie słoneczne, dzięki czemu drzewo się tak mocno nie nagrzewa i nie pęka.

Jak bielić drzewa owocowe?

Mój dziadek kupował wielki wór wapna (to proszek), w wiadrze mieszał je z wodą (2 kg wapna palonego + 10 l wody)), brał miotłę, moczył ją w tym roztworze i rozprowadzał na całej powierzchni pnia.

Teraz można już kupić wapno od razu gotowe do użycia (nie trzeba szykować roztworu, bo już ma odpowiednią do malowania postać) i pomalować drzewo tym, czym nam wygodnie, np. bardzo dużym pędzlem.

Rysunek poglądowy:

bielenie drzew owocowych

Te szare fale to nie spienione morze, lecz zaspy śniegu, jakby kto pytał.

Kiedy wykonać zabieg?

Masz na to czas do połowy stycznia. Jeśli nie zdążysz, możesz to zrobić trochę później, jednak musisz być świadomy, że pod koniec zimy to jest już musztarda po obiedzie.

Ojej, wapno mi spłynęło

Jeśli zauważysz, że drzewa tracą biały kolor przed nastaniem wiosny, koniecznie pomaluj je jeszcze raz. Jeśli nie chce ci się powtarzać zabiegu w trakcie zimy, możesz już przy pierwszym malowaniu dodać do wapna utrwalacz, który zwiększy przyczepność. Może to być farba emulsyjna (w białym kolorze, choć wolałabym napisać, że w różowym) albo zwyczajna glina.

To bielić czy nie??

Ja nie bielę nie dlatego, że mieszkam w wlkp, ale dlatego, że nie mam ani jednego drzewa owocowego, a malowanie z braku laku pnia klonu może ostatecznie utwierdzić was w przekonaniu, że nie jestem normalna, więc próbuję się powstrzymywać.

Praca ta nie jest trudna, a wręcz można ją nazwać przyjemną albo nawet twórczą – w końcu bielenie drzew można nazwać malowaniem krajobrazu. Pobielone sady wyglądają przeuroczo, ja uwielbiam taki widok, ale jak już mówiłam w ogóle jestem psychofanką wiejskich ogrodów (powiedzmy że sad to też ogród) i gdybym miała sad albo działkę ROD nawet w afryce, to i tak bieliłabym pnie. Wy też bielcie, jeśli macie taką okazję!

 

 

Autor: wera

redaktorka naczelna BLOGA miejskiOGRODNIK - moja przygoda z ogrodnictwem odbywa się na wielu płaszczyznach, jedną z nich, jest dzielenie się z Wami moimi ogrodniczymi historiami

4 myśli na temat “bielenie drzew owocowych – serio trzeba to robić, czy to tylko dla ozdoby?”

  1. Moim skromnym zdaniem, lepiej zapobiegać niż leczyć. Nawet jeden bardzo mroźny tydzień pod koniec zimy może spowodować że drzewa popękają. Pytanie – cozy wapno chroni również przed szkodnikami?

  2. ja praktykuje bielenie. Nawet nie zastanawiam się nad tym czy to konieczne czy nie – po prostu w moim rodzinnym domu zawsze się tak robiło, więc i ja praktykuję tę tradycję. Trochę to co prawda psuje moje walory estetyczne (w przeciwieństwie do Ciebie nie podobają mi się pomalowane pnie!), ale jednak nie mogę spokojnie spać jeśli tego nie zrobię. Efekty chyba jakieś są bo moje drzewa wydają się zdrowe i co roku rodzą dużo pięknych owoców -chociaż to może nie od tego zależeć!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *