jak przycinać trawy ozdobne

jak przycinać trawy ozdobne i jaki jest współczynnik fruwalności rozplenicy

Trawy ozdobne to idealne rośliny dla początkujących ogrodników, bo nie ma przy nich w ogóle żadnej roboty oprócz ścięcia raz w roku i podrzucaniu jedzonka (czyli głównie azotu). Opcjonalnie można też podlewać, ale ja ani razu tego nie zrobiłam i rosną git. Więc jedyny konieczny zabieg – przycinanie omówimy w tym krótkim i nieskomplikowanym poście, który jest tak samo nieskomplikowany jak pielęgnacja traw.

Idealna pora na złapanie sekatora to kwiecień, chociaż można to zrobić też w marcu, a mnie się to zdarzyło nawet w lutym, bo wiedziałam że od marca nie będę miała czasu.

Czyli dobra pora na ścinanie traw ozdobnych dla takich wer jak ja to koniec lutego, początek marca, jeszcze przed sezonem, bo później dzwoni milion klientów i się ścina trawy cudze, a nie swoje, każdy ogrodnik wie jak to jest.

A co jeśli nie jesteś werą taką jak ja? Jeśli nie masz miliona klientów, którzy  dzwonią dziesięć milionów razy dziennie, to ścinaj w kwietniu.

Czym najwygodniej ścinać trawy ozdobne?

Do wyboru jest:
– zwykły sekator
– nożyce
– nożyce spalinowe

Zwykłego sekatora, takiego do jednej ręki używam, gdy mam do ścięcia małe trawki takie jak imperata, turzyca, czy ostnica.

Nożyce przydają się do większości traw – do miskantów, rozplenic, wydmuchrzyc, generalnie są najbardziej uniwersalne bo można nimi ściąć zarówno małe traweczki, jak i wielkie trawska.

jak przycinać trawy ozdobne

 

Z kolei nożyce spalinowe są najwygodniejsze, gdy macie do ścięcia cały rząd traw lub jakiś większy łan. Przez ostatnie lata ścinałam wszystkie trawy spalinowymi, ale w tym roku zauważyłam, że gdy ścinam tymi manualnymi ze zdjęcia powyżej, to robię mniej bałaganu, bo spalinowe rozrzucają źdźbła na większą odległość.

I czas, który zaoszczędzę na sprawniejszym ścinaniu nożycami spalinowymi, tracę później na sprzątanie, to już wam powiem, że wolę dłużej ścinać niż dłużej sprzątać, ale to już sobie dopasujcie do własnego uznania.

jak ścinać?

Jak najkrócej, jak najbliżej ziemi. Im niżej, tym lepiej, ale kiedyś, jak moje trawki były malutkie, to zostawiałam z 10 cm, żeby ich nie przegapić podczas sadzenia wiosennych kwiatów. Teraz porobiły się takie wielkie, że nie da się ich nie zauważyć.

Przed ścięciem:

jak przycinać trawy ozdobne

 

Po ścięciu:

 

jak przycinać trawy ozdobne

No i teraz najgorsze – sprzątanie

To jest serio przekleństwo – trawy fruwają po całym ogrodzie, całym osiedlu, całym mieście. Dlatego niektórzy zalecają związywanie trawy sznurem przed ścięciem, dzięki czemu później macie wszystkie odpady w jednej całości. Byłoby to nawet sprytne, gdyby nie to, że większość traw jest jeszcze trudniejsza do związania niż do posprzątania. O ile większość gatunków miskanta rzeczywiście można związać, tak z rozplenicą jest to zabawa na kilkadziesiąt minut. A trawy, które nie wyrastają z jednego miejsca, tylko pionowo z ziemi, jak imperata, to już w ogóle nie polecam wiązać, chyba że wam się nudzi w chacie.

Najwygodniej, gdy nie wieje wiatr i nie macie żadnej ściółki w ogrodzie – wtedy wystarczy ścięte źdźbła zgrabić na zgrabną kupkę i wrzucić na taczkę. Wtedy też nie musicie się martwić, że posprzątacie niedokładnie, bo jest szansa (duża), że pozostawione odpady użyźnią waszą glebę. Tzn. o ile nie odfruną, bo jak już mówiłam lubią fruwać.

Gorzej mieć korę, a najgorzej kamienie. Na waszym miejscu od razu porzuciłabym estetyczne ambicje na rzecz wesołego ogrodnictwa, które opiera się na tym, że nie musicie się stresować, że między waszym białym otoczakiem, a cząstką kory kamiennej (xd) utknie jakieś źdźbło, lub jeszcze gorzej – jakieś maleńkie źdźbło (trudniej wydłubać i będzie potrzebna pęseta).

Kamienie radzę wyrzucić z powrotem do kamieniołomu lub oddać znajdującemu się najbliżej januszowi lub grażynce.

Ścięte źdźbła radzę zostawić i kompostować.

Choć ludzie zazwyczaj robią na opak – zostawiają kamienie, a wyrzucają ściętą trawę, ale jeśli ty też robisz na opak, wiedz że masz parę spraw do przemyślenia, głównie jest to kwestia tego, czy twoje imię jest odpowiednio dobrane do charakteru ogrodnictwa, które uprawiasz.

Podsumowanko

Trawy ścinamy wczesną wiosną, zanim zaczną wypuszczać nowe pędy. Moje jeszcze nie puszczają, czyli mam jeszcze czas, bo w tym roku nie zdążyłam tego zrobić w lutym, potem rzuciłam się w wir klientów i w efekcie moje trawy są nadal nie ścięte olaboga.

Trawy ścinamy jak najkrócej, a następnie sprzątamy. Nie musimy sprzątać dokładnie, ponieważ ścięte trawy to sama natura, ale ja zazwyczaj sprzątam superdokładnie, bo nie znoszę łatwości z jaką przemieszczają się w najmniej odpowiednie miejsca (np. współczynnik fruwalności rozplenicy => 10 na 10, miskanta => 9/10).

Po ścięciu można trawę podładować nawozem z dużą dawką azotu, najlepiej w płynie, bo wtedy szybko trafi do korzeni.

I oto cała wielka robota, jak widzicie żadna to filozofia i każdy, nawet najmniej ogarnięty ogrodnik sobie z tym poradzi, pod warunkiem że nie będzie wiało.

Autor: wera

redaktorka naczelna BLOGA miejskiOGRODNIK - moja przygoda z ogrodnictwem odbywa się na wielu płaszczyznach, jedną z nich, jest dzielenie się z Wami moimi ogrodniczymi historiami

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *