różowa taczka

ogrodnik powinien mieć jedenaście taczek oraz 30 sekatorów, ale nie wiem ile walizek

Minimalizm nie do końca się sprawdza w życiu ogrodnika, wiem to nie od dziś, a na pewno nie sprawdza się w moim życiu i powiem wam dlaczego – otóż głównym powodem mojego wieloletniego wyznawania maksymalizmu jest chęć wygodnego wykonywania pracy oraz bycie dobrze przygotowaną na każdą okoliczność, a nie przygotowaną minimalistycznie czyli minimalnie czyli niewystarczająco.

I oto zaczynamy historyjką, kiedy to pojechałam minimalistycznie do pracy. Na samochód zapakowałam sekator oraz wiaderko, gdyż moja praca miała polegać na przycięciu paru krzaków. Przecież nie będę brała wszystkich klonkrów z szopki. Sekator i trzydziestolitrowe wiadro wystarczą.

Zajeżdżam na miejsce, mówię dzień dobry i idę na swoje stanowisko. Nie wiem, czy wam się chce dużo czytać, ale napomknę, mimo że nie ma to żadnego związku z tą historią, że akurat przycinanie to jedna z moich ulubionych prac, więc bardzo rzadko jej odmawiam. Gdy do mnie ktoś dzwoni i mówi, że ma coś do przycięcia, to raczej frunę jak na skrzydłach, chyba że chodzi o jakieś koszmarki np. jałowce zbudowane z grubych gałęzi oraz zawieszonych na nich pomponów, czy przycinanie niewinnych krzewów, np. hortensji i drzew np. brzóz w kulkę. Tego odmawiam.

No ale tutaj miałam przyciąć tylko tawuły, które akurat przekwitły, więc praca nieszkodliwa, a nawet sensowna.

I biorę wiaderko i sekator i idę, ale okazało się, że wierzba płacząca rosnąca obok ma na tyle długie gałęzie, że kładzie się na tych tawułach. Dlatego uznałam, że najpierw zrobię porządek z wierzbą. Gałęzie były długie i nieporęczne, pożałowałam, że nie wzięłam taczki. Dlatego zapukałam w drzwi tarasowe klienta (zwanego dalej KL) i pytam czy ma jakąś taczkę, bo chętnie pożyczę.  KL odrzekł, że ma i przyprowadził.

A ja na to mówię dzięki, ale w myślach mówię WTF, bo ta taczka wyglądała, jakby była przystosowana nie do przewiezienia pięciu gałęzi, tylko raczej pięciu słoni. Czy KL nie ma jakiejś lżejszej taczki? Przecież nie chce mi się jeździć takim klamotem.

I teraz nie myślcie, że zaglądam w zęby koniowi, tylko nagle sobie uświadomiłam, że normalny człowiek ma jedną taczkę. Jedną do wszystkiego – i do gałęzi i do słonia.

Historia nr 2, równoległa i podobna

Byłam sobie w tkmax, stanęłam na środku działu z torebkami i powiedziałam sobie: wero, widziałaś co się dzieje na instagramie, wszyscy się z ciebie śmieją, zresztą nie tylko na insta, ale również w realnym życiu. Śmieją się, że jesteś grażyną, z grażynownikami. Dość tego.

Jeździsz sobie na te swoje wojaże, raz do szcz, raz do gw, raz do gd, a czasami nawet do azji, czyli że za wrześnię (to są dziwne i niebezpieczne tereny dla przeciętnego człowieka sprzed wrześni, czyli dla mnie, zachodnio-wielkopolskiej zwykłej osoby) i za każdym razem jeździsz z grażynownikami, pakujesz do nich cały dobytek.

I teraz krótkie wtrącenie dla osób, które nie nadążają z oglądaniem moich instastorków oraz dla tych, którym się nie chce tego robić – grażynownik to płócienna torba taka jak na zakupy zamiast foliowej reklamówki.

I ja jeżdżę z nimi po świecie i różnych jego kontynentach, w samolocie się zawsze dziwią jak klasyfikować mój bagaż, gdy zamiast z jedną podręczną walizką, wjeżdżam z piętnastoma grażynownikami no i na środku tego działu torbowego w tkmax powiedziałam sobie dość wero, dość tej wiochy, dość wstydu, kup sobie torbę podróżną jak normalny człowiek niebędący grażyną.

I tak stoję i patrzę, która torba będzie najlepsza, chyba ta w kwiaty, no ale jak kupię w kwiaty, to jak to będzie wyglądać z sukienkami w kwiaty, chyba to będzie przesada. To może beżowa, ale beżowa będzie pasowała do kwiecistych sukien, jednak gdy ubiorę się na beżowo, to osoby podziwiające mój autfit mogą przestać go podziwiać albo w ogóle nawet nie zacząć, tylko umrzeć z nudów. Powinnam mieć beżową do autfitów kwiecistych i kwiecistą do beżowych. I czarną, gdy pojadę z wizytą na pogrzeb i białą, gdy pojadę na antarktydę. I z cienkiego materiału, gdy pojadę w tropiki i z grubego gdy na syberię. I małą gdy na jeden dzień i dużą gdy na cały weekend.

Dobra, ale nie kupię przecież trzydziestu toreb, to nienormalne, chcę jedną, ale jaką??

Konsensus

Mam nadzieję, że jesteście bystrymi osobami i widzicie analogię w tych dwóch historyjkach. A może nawet jesteście bystrzejsi ode mnie i znacie idealne rozwiązanie?

Rozwiązanie takie prawie idealne, przynajmniej dla mnie

Pracując niemal codziennie w ogrodzie, człowiek musi mieć jedenaście taczek, w tym jedną do superlekkich rzeczy takich jak sianko po wertyku, czy liście po jesieni. I wtedy taka taczka sama też jest superlekka, może mieć nawet tanią oponę, najważniejsze, żeby jej właścicielka z łatwością ją podniosła na pakę samochodu i z łatwością wyrzuciła sianko.

I jedna taczka musi być supertrwała i wtedy może być ciężka i będzie służyła do wożenia ziemi z miejsca na miejsce lub wywożenia białego otoczaka spod jałowca z pomponami w celu utylizacji go albo przerzucenia do ogrodu pragnącego tego otoczaka janusza.

I jedna trochę niższa, żeby łatwo można było na nią wpakować przesadzane drzewa oraz krzewy, np. w wypadku gdy KL zapragnie się pozbyć nie tylko otoczaka, ale również pomponów na rzecz wspomnianego janusza.

I jedna różowa, żeby pasowała do profilu na insta i do sytuacji, gdy jedziesz do roboty białym samochodem, z kolei gdy jedziesz niebieskim, fajniej będzie pasowała błękitna.

Serio mam jedenaście taczek i trudno byłoby z którejkolwiek z nich zrezygnować i czasami gdy człowiek jedzie do pracy, to bierze trzy taczki na trzy różne okazje. Ale jednocześnie nie można się dziwić, że człowiek, który ma jeden ogród pod opieką, czyli swój i jeszcze dodatkowo do większości robót wzywa mnie, ma tylko jedną taczkę, najczęściej średnią, nadającą się niby do wszystkiego, ale jednocześnie do niczego nie będącą idealną.

I trudno nie mieć trzydziestu sekatorów, gdy każda gałąź jest inna, jedna wiotka, inna krucha, jedna sucha, a inna kosmicznie gruba.

I trudno nie mieć dwunastu toreb, gdy raz jedziesz pod palmę ze strojem kąpielowym i drinkiem, a raz na biegun z futrem i sankami.

teraz sytuacja wygląda tak

Że mam już jedenaście taczek, mam 30 sekatorów, cztery kosy spalinowe, piętnaście różnych wiaderek.

Mam też piętnaście grażynowników i ani jednej normalnej torby podróżnej ani walizki jak normalny człowiek, z tego tylko względu, że nie wiem ile ich powinnam mieć i czy moja szafa je pomieści, a jeśli nie, to czy mogę je trzymać w swojej wielkiej szopce razem z taczkami?

Odpiszcie szybko, bo idę do tkmax.

 

 

 

 

Autor: wera

redaktorka naczelna BLOGA miejskiOGRODNIK - moja przygoda z ogrodnictwem odbywa się na wielu płaszczyznach, jedną z nich, jest dzielenie się z Wami moimi ogrodniczymi historiami

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *