zieleń to życie 2k18 – sny, koszmary, nadinterpretacje i #pamiętamy

Jakby wam to napisać… żeby było prosto i przystępnie, ale jednocześnie niedołująco i nieprzygnębiająco. Po pierwsze powiem wam, że jedną relację już napisałam w piątek, po prostu leżałam sobie do góry brzuchem na tapczanie wielce zmęczona całotygodniową pracą, aż nagle wstałam, poszłam do kompa i napisałam ponad tysiąc słów wylewając z siebie wszystkie zarzuty nie tylko wobec zeteżetów, nie tylko wobec branży ogrodniczej, ale przede wszystkim wobec narodu, który po prostu nie jest gotowy na nic lepszego, co na wschodzie PL dobija jeszcze bardziej, ponieważ dosłownie razi w oczy niewinne osoby przybywające tu nie po depresję, lecz inspirację, w tym mnie.
Czytaj dalej zieleń to życie 2k18 – sny, koszmary, nadinterpretacje i #pamiętamy