selfie

zeteżetki, już jutro do was jadę!

To jest taka tradycja wyniesiona z pradawnych czasów, kiedy moi wspaniali czytelnicy nie mieli jeszcze do czynienia z miejskim ogrodnikiem, lecz z werxwer i wzięła się stąd

… że przed każdym wyjazdem na targi i wystawy wklejałam listę swoich planów z nimi związanych oraz swoją fotkę, żebyśmy się mogli spotkać na szlaku.

I tym razem uczynię tak samo, chyba po raz pierwszy na tym blogu, oto zapowiedź werowej podróży, która zaskoczy każdego swoją zaskakującą długością, nie tylko tą mierzoną w kilometrach, ale przede wszystkim kalendarzową.

Chyba pierwszy raz w życiu zamierzam łyknąć zeteżety w całości.

ale wero, co to są te zeteżety, powiedz mi bo jestem tylko niedoświadczonym followersem i nie wiem jeszcze wszystkiego o wszystkim

Spokojnie mój drogi, skromny followersie, już tłumaczę. ZTŻ to skrót od zieleń to życie. To wystawa odbywająca się co roku w warszawie na początku września i jest to idealny termin, by odsapnąć po gorącym, męczącym lecie i złapać oddech na wspaniałą, złocistą, rześką jesień. To taki schodek między bezmózgowiem i topieniem się każdego dnia a czasem pełnym energii i produktywności. To granica między nieżywą werą, a werą energiczną.

Chociaż z drugiej strony muszę też wam uczciwie powiedzieć, że dla niektórych zeteżety oznaczają koniec sezonu, ale ja sobie tego nie wyobrażam jak ogrodnik może mieć koniec sezonu we wrześniu, skoro jeszcze w październiku i listopadzie można robić tyle pięknych rzeczy.

Jednak przejdę w końcu do sedna

Jadę tam głównie po inspirację, chcę zobaczyć ciekawe kompozycje, nowatorskie podejście do bylin, interesujące uzupełnienia kwiatowych rabat, chcę w końcu zobaczyć niekiczowato zaaranżowane iglaki, czyli głównie mam tu na myśli, że ten iglak nie ma jechać na rowerze, tylko być idealnie zaaranżowany w jakiś skrawek ogródka. Chcę zobaczyć ogrody pokazowe, które wnoszą coś nowego do polskiego ogrodnictwa. Tylko nie wóz strażacki pliz. I chcę poznać ludzi, którzy stoją za tymi wszystkimi wspaniałościami, które mam w planie tam zobaczyć, czyli kreatorów trendów i geniuszy dizajnu.

Część targowa interesuje mnie na tyle, na ile jest w stanie wnieść coś nowego w me życie

Ciekawe stoiska zawsze docenię, piękne aranżacje zawsze pochwalę, nawet jeśli jest to stoisko promujące gnojówkę z pokrzywy lub kurzej kupki. Tylko żeby nie było obciachu, pliz, bo to znowu będzie dla mnie smutne, zamiast wesołe. I potem wam też będzie smutno, bo smutna wera to smutni followersi i smutne firmy i smutni organizatorzy. Nie chcę takiego niepogodnego łańcuszka, dlatego proponuję zrobić wszystko wspaniale.

plany takie bardziej konkretne

Do warszawy jadę z moimi słodkimi przyjaciółmi. Mam już przygotowaną walizkę, myślę że cez i daro również, a jeśli nie, to weźcie się w końcu do roboty!

Zeteżety zaczynają się w czw i widziałam że to w ten dzień odbywa się konfa, na której niektóre prelekcje mogą być całkiem ciekawe, ale nie wiem czy mnie na nią wpuszczą, gdyż nie chciało mi się zapisać.

Piątek to idealny dzień na transmisje na żywo i robienie zdjęć, bo grażyny jeszcze nie zdążą się zlecieć i pozasłaniać wszystkiego swoimi dupami.

Sobota to idealny dzień na ocenę powodzenia wystawy, można wmieszać się w tłum, wybadać nastroje, zobaczyć co się podoba wiarze (czyli ludziom, omg wyjeżdżam z wlkp muszę gadać po pl) i z tego wywnioskować kierunek w którym podąża branża. To również dzień spotkań z czytelnikami, bo wiem, że wielu z was tam będzie właśnie w sobotę, mam nadzieję, że na siebie trafimy! Nie możecie się nas obawiać, gdyż mamy wielkie serca pełne miłości, szczególnie ja – to co o mnie mówią za kulisami to ofc nieprawda i pomówienie. I to nie jest tak, że się nie uśmiecham, bo was nie lubię, tylko po prostu mam niedowład mięśni odpowiedzialnych za podnoszenie kącików ust #serio.

A tak co poza tym?

Znowu pójdę do ogrodów buwu i zawsze jak idę tam kolejny raz to liczę, że będzie wyglądało inaczej, chociaż mózg mi podpowiada, że to niemożliwe, bo znowu jest początek września, a nie wiosna lub zima. Ale i tak spróbuję.

No i zrobię sobie selfie z syrenką, to obowiązkowe. A tak to nie wiem, czym będę się zajmować, trochę jedzeniem, trochę spaniem i trochę dmuchaniem materaca.

Wszystko będzie na IS

Jeśli ktoś z was chciał tam jechać, a nie może to proszę się nie martwić, gdyż z cezarem i darowizną natworzymy tyle treści, że poczujecie się jakbyście tam byli. Głównie na instastory, ale też może IGTV i może jakaś transmisja, może na FP MO.

A jeśli chodzi o spotykanie przyjaciół, wiecie, ogrodników, blogerów i ogólnie takie takie…

To na pewno ich spotkam, bo zabieram ich ze sobą <3

Aha i na koniec fotka, daję taką nieprzerobioną i jak najbardziej realną, żebyście bez trudu mogli mnie poznać, jeśli jeszcze nie kojarzycie z IS, choć nie wiem jak to możliwe.

Autor: wera

redaktorka naczelna BLOGA miejskiOGRODNIK - moja przygoda z ogrodnictwem odbywa się na wielu płaszczyznach, jedną z nich, jest dzielenie się z Wami moimi ogrodniczymi historiami

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *