kogel mogel stihl

kogel mogel 3 – wątki ogrodnicze, stihlowe i narkotykowe

Z koglem moglem to jest tak, że jest to symbol przyjaźni mojej i FKi, to znaczy, że gdy się spotykamy i sobie słodko przyjaciółkowo siedzimy na tapczanie i FK mówi: może byśmy coś obejrzały? To wiadomo że obejrzymy najpierw kogel mogel, a chwilę później kogel mogel 2. I teraz, po tylu latach nasza tradycja zyskuje powiew świeżości – kogel mogel 3.  Tylko czy jest się z czego cieszyć?

 

Powiem wam, że ostatnio do kina z prawdziwym i trzeźwym uśmiechem na twarzy poszłam na pocahontas, a był to uśmiech trzeźwy głównie dlatego, że miałam <10 lat, czyli byłam gówniakiem.

Później gdy byłam osobą pełnoletnią mieszkającą w akademiku, owszem, chodziłam do kina, ale nie było to powodowane chęcią obejrzenia filmu, tylko raczej potrzebą okazyjnej zmiany scenerii do picia cytrynówki. I mam jakieś takie wspomnienie z tamtych czasów, że nie zawsze wracałam w swojej kurtce. I że powroty oznaczały bieganie wokół ronda obok malty (poz). Spoko, nie mam na myśli śródki, tylko trochę mniejsze rondo.

(ostatnio czytałam raport, że śródka to najbardziej niebezpieczne miejsce w poz pod względem ilości kolizji, ale w mojej pamięci kolizje zaliczałam właśnie na tym mini rondku, na które wstęp miały tylko wery krzywo wracające z kina i bachorki na hulajnogach)

ale do sedna, wero

Otóż poszłam do kina z własnej woli, mimo, że cez ze sto razy mnie ostrzegł, że film ma fatalne recenzje i że się rozczaruję, ale mówiłam – spox, nie rozczaruję się, ponieważ przemiło spędzę czas z przyjaciółką.

Sama nie czytałam o tym filmie nic, nie obejrzałam tego filmowego zapowiedzenia, nawet nie wiem jak się nazywa, to co zawsze daro puszcza na YT, czy to się nazywa spojler? Czy jakoś tak.

więc poszłam z czystą kartą i pustym mózgiem i trochę się zdziwiłam

Ponieważ już w pierwszej scenie mamy super ekstra duży kwiat doniczkowy, taki z 1,2-1,5 m i wyobraźcie sobie, że młodzieniec wiezie go na siedzeniu pasażera w czerwonym kabriolecie. A jako że fk ma kabriolet, tylko że niebieski to mówię do niej, albo też krzyczę: FK!!! Będziemy tak jeździć!! Zawsze z palmą!! FK tylko zrobiła dziwny grymas, ale myślę, że gdy następnym razem przyjadę do niej z palmą, to nie odmówi. Tym bardziej, że zeszłego lata pozycjonowałyśmy się na insta jako #californiagirls, a co może być bardziej kalifornijskie niż dziewczyny w kabriolecie pod palmą? No słucham, co?

No i okazało się, że ów młodzieniec zmierza prosto z holandii na polską wieś. Jeśli byłaby to wielkopolska wieś, powiedzielibyśmy, że szczon.

Film, jako że ukazuje wieś, to składa się nie tylko z salonu, aneksu kuchennego i sypialni, jak miejskie scenerie, ale również… z ogrodu. Nie wiem czy pamiętacie poprzednie kogle, ale wtedy to były typowe wiejskie zagrody / starannie zamiatane podwórka z jednym tylko tunelem foliowym, a tu proszę, jak w 21 wieku przyroda na wsi rozkwitła xd

jak rozumiecie zwrot: wiejski ogródek?

Uwaga, zawiodę was, nie znajdziecie tu malwy, nie znajdziecie słodkich prostokątnych grządek z kwiatami jednorocznymi, ani nawet żadnej dalii, nie wspominając o eko warzywniku.

Natomiast na wszystkich pokazanych wiejskich ogródkach znajdziecie super ekstra wiejską klasykę – pół hektara placu porośniętego trawnikiem i na nim fantazyjnie rozmieszczone kolumnowe iglaki takie jak cyprysik oraz płożące jałowce, z których każdy zajmuje powierzchnię 10 metrów kwadratowych.  I żywopłot z żywotnika. Kogoś to smuci? Mnie już nie.
(gdzieś chyba też przez chwilę mignęły mi kosmosy, to takie mikro pocieszenie dla potrzebujących)

I między tymi perłami polskiego szkółkarstwa i klejnotami kreatywnej myśli ogrodniczej uwija się kasia (uwaga – lokowanie produktu) z kosiarką stihl oraz z kosą stihl. To znaczy kosiarka malowniczo stoi w tle, natomiast na pierwszym planie kasia wjeżdża kosą po iglaki, tylko że nie przypięła jej do siebie szelkami i w mojej głowie pojawiła się myśl – hmm, kosi bez pasiorka (u was też szelki nazywa się pasiorkiem?), ale zaraz okazało się, dlaczego, po prostu tu mamy tak gwałtowne zwroty akcji, że w razie czego kasia musi kosę zwyczajnie wrzucić w krzaki, a nie najpierw odpinać iks minut, a później dopiero rzucać kosę w krzaki, a siebie w akcję.

Gdybym sama wiodła ciekawszy żywot, pewnie też mi by było szkoda czasu na przypinanie, no ale mnie nie odwiedza młodzieniec z zagranicy z palmą w kabriolecie, więc póki co mogę przypinać.

no i parę scenek później, czyli scenka ogrodnicza nr 3

Mamy coś, co spodobałoby się antygrażynie i antyjanuszowi – otóż mamy pogrom krasnali. Kolasa jest miłośnikiem krasnali, ustawia je ładnie i prosto na swoim wiejskim iglakowo – trawnikowym ogrodzie, nadaje im imiona i pielęgnuje je, aż tu nagle spełnia się fantazja połowy polskich ogrodników – wjeżdża traktor i ubija je na miazgę. Najpierw nadziewa na sterczące pręty a potem miażdży. Krasnale rozpadają się na setki kawałków, a kolasa krzyczy”olaboga!”.

Czy to jest scena symboliczna? Czy w ten sposób wieś ostatecznie żegna się z folklorem, z wesołymi, trochę kiczowatymi ogrodami na rzecz boiska ogrodzonego szmaragdem? Wydawać by się mogło, że tak, bo gdy kolasa tę miazgę sprzątnie, rzeczywiście nic innego nie zostanie. Ostatni bastion koloru poległ.

scena 4, choć możliwe że raczej była przed trzecią

Kolasa tnie drewno (uwaga, lokowanie produktu) piłą stihl.

scena 5

Gosposia zamiata liście. Miotłą. Mówię WTF!!!?!!1 A gdzie (uwaga, nagły zwrot akcji, brak lokowania produktu) dmuchawa stihl??! Kto, mając do dyspozycji cały magazyn pięknych pomarańczowych maszynek ganiałby z miotłą i to nawet nie jest pewne, czy chociaż była to miotła fiskarsa. Ja odkąd nabyłam dmuchawę (stihl – wiadomix) 7 lat temu, nie tykam miotły, nawet gdy mam pozamiatać tylko pod stołem w kuchni, a co dopiero podjazd zawalony liśćmi tej.

scena 6 – troszkę się wyjaśnia scena 5 xd

Ten film jest bardziej ogrodniczy niż ktokolwiek mógłby pomarzyć, bo oto okazuje się że młodzieniec z kabrioletu zakłada plantację. Nie taki zwykły zielnik jak to mają na wsi tylko wielki ziołownik z rozmachem, zajmujący całe piętro wielkiej stodoły. I teraz pozostałe 65 procent filmu będzie już tylko o tym, a stihl zniknął magicznie 15 min temu, bo oto wchodzimy na grząski grunt uprawy marihuany.

Młodzieniec uprawia swoje roślinki bez użycia maszyn, a szkoda, bo również tutaj stihl miałby duże pole do popisu, komu zaszkodziłaby scenka opryskiwania roślin, albo modelowania nożycami spalinowymi?

więc widzicie

Jednym z największych wątków w koglu moglu jest uprawa marihuany. Jednym z kilku sponso jest stihl. Stihl się rozmija z uprawą marihuany, bo tajemniczo znika przed połową filmu, zanim wątek uprawy się zacznie, co powoduje nie tylko gonitwę werowych myśli, ale też ból pleców gosposi zamiatającej podjazd niemarkową miotłą pół dnia, bo może gdyby stihl nie chciał się tak odżegnać od marihuany, dałby jej jednak tę dmuchawkę w scenie przejściowej między scenami ze swoim reklamami, a scenami z kontrowersyjną uprawą.

Ale czy to coś złego pomagać w uprawie marihuany? Niech pierwszy rzuci kamieniem, kto nie dostał nigdy od klienta takiego zlecenia.

No i jak to powiedziała FK – ostatecznie i tak cały hajs ze sponso poszedł na zenka martyniuka xdd

(zaśpiewał pod koniec jedną piosenkę, ciekawe ile ja musiałabym wywijać kosą stihla i ile wypić muszynianki, żeby dla mnie zaśpiewał)

podsumowanko

Nawet spoko, że tyle zieloności w tym filmie, bo przynajmniej nie musiałam się nudzić w kinie, ani nawet pić spirytusu, tylko kulturalnie posiedziałam sobie do końca i kulturalnie wróciłam do domu, nie tańcując na żadnym rondzie po drodze. No i gdy trochę przynudzali, człowiek mógł się rozerwać wyobrażając sobie, jak w lecie będzie jeździł z palmą w kabrio. Szkoda tylko trochę tych krasnalków.

 

Autor: wera

redaktorka naczelna BLOGA miejskiOGRODNIK - moja przygoda z ogrodnictwem odbywa się na wielu płaszczyznach, jedną z nich, jest dzielenie się z Wami moimi ogrodniczymi historiami

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *